3 dni przed, 3 dni do….

Turniej

Budzisz się rano i wiesz, że to nie sen. Marzenie, które do tej pory wydawało się tak odległe, że wręcz niemożliwe za chwilę ma nabrać realnych kształtów. Ekstyacja, strach i stres – wybuchowa mieszanka, nad którą nie jesteś w stanie zapanować, zżera Cię od środka.

Swoje przygotowania do turnieju rozpoczęłam 17 września. To nie całe dwa miesiące treningów pokonywania barier i walki ze słabościami, ale też ogromnej radości i satysfakcji. Mało / niemało- musi wystarczyć.

Czy czuję się przygotowana? – nie wiem. Czy kiedykolwiek będę? Zawsze będzie coś co można zrobić lepiej, co można poprawić bądź zmienić, niezależnie od czasu i ilości prób.

3 dni przed ostateczną „rozgrywką” – mowię – cholera, na co Ty się porwałaś?

3 dni do realizacji celu – myślę – cokolwiek się nie wydarzy, osiągniesz to co planowałaś i na co tak ciężko pracowałaś ostatnie miesiące.

Nasze życie składa sie z celów. Dzielimy je na te główne – nadrzędne i długoterminowe , i  mniejsze szczegółowe, będące tylko ułamkiem, z krótszym horyzontem czasowym, lecz niezbędne do realizacji czegoś większego.

Moim celem jest tańczyć, uczyć się i dążyć do osiągania coraz lepszych efektów – to plan na całe życie. Turniej, tak na prawdę to tylko kropla w morzu,  jeden z przystanków na autostradzie do spełnienia. Jednak nie mogę umniejszać jego wartości ponieważ jest pierwszym, dużym wyzwaniem, niezwykle ważnym na mojej tanecznej drodze.

Podobno każdy taniec zatańczony na turnieju daje więcej niż 10 treningów, z kalkulacji wynika ze parę zatańczonych układów to już całkiem spora ich ilość. Ilekolwiek by ich nie było, to ogromne doświadczenie, którego nigdy nie uda sie zdobyć w czterech ścianach sali treningowej.

Czy myślę o wygranej? – nie mogę, a właściwie nie powinnam.

Nasza ludzka natura na horyzoncie rywalizacji kieruje nasze myśli na tory zwycięstwa. Nie jesteśmy w stanie tego wyeliminować ale możemy próbować z tym walczyć – walczę 🙂

Zdaję sobie sprawę, że” po przeciwnej stronie ringu” będą pary, które również spełniają swoje marzenia tylko mają za sobą parę lat przygotowań treningowych i turniejowych. Ponadto taniec jest na tyle niewidzięczna dziedzina, że nigdy nie będzie subiektywny ( a może i dobrze). Więc sam wynik nie powinien być celem, a chęć wygranej – motywacją.

Po konsultacji z Rozumem, uświadamiam sobie, że perspektywa podium to dodatkowa nagroda, główna wygrana jest satysfakcja, duma z samej siebie i to uczucie „dałaś rade”.

8 listopada wyjdę i zatańczę. Tak właśnie, zatańczę ! 🙂 rumbę i chache, za namową mojego Pro aż na trzech poziomach, Bronz, Silver i Gold. 120 metrów pod ziemią w kopalni soli w Wieliczce przed publicznością liczącą setki osób, w na prawdziwym tanecznym parkiecie, w światłach jupiterów, będę miała swoją Minutę. I właśnie to na ten czas czekam z niecierpliwością, na tą jedną minutę która pozwoli mi na chwilę przenieść się w inny świat, wyrazić siebie i popłynąć wraz z emocjami.

Dziękuję wszystkim, którzy są ze mną i wspierają każdy mój krok 🙂

 

Cho.

Ps. Przyda się parę dodatkowych placów 🙂 trzymajcie kciuki.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s