Jest plan

Do wakacji został jeszcze miesiąc, więc nie poddaję się i pracuję dalej, a w między czasie opracowuję nowy plan tanecznego rozwoju.

CEL traktuję jako projekt, a siebie jako jego managera i wykorzystuję wiedzę zdobytą w trakcie studiów z dziedziny zarządzania projektami. Dlatego w moim życiu musi być plan.

Organizacja i planowanie to mój sposób na motywację do systematycznej pracy. Do tego dodaję działanie i krok po kroku dążę do realizacji celu. Dla tych długoterminowych plan to przypominajka, by w ferworze kreatywności, bądź chwil słabości nie zapomnieć o tym do czego się dąży. Dla krótko – by pogodzić je ze wszystkimi obowiązkami dnia codziennego i zmieścić się w 24h godzinach.

Moimi kamieniami milowymi są najczęściej turnieje bądź wydarzenia publiczne, do których się przygotowuję.

Dlaczego? – bo to sprawdzian, w trakcie którego w warunkach stresowych ciało tańczy, to co stało się już dla niego nawykiem. Wszystkie pozostałe elementy pomimo, że podczas treningu wyglądały idealnie, zostały zweryfikowane i trafiają do worka z napisem „do poprawy”. W ten sposób otrzymuję gotowy feedback i wiem nad czym pracować.

W swoim czarnym notatniku (bo jestem zwolennikiem tradycyjnego planowania) do listy TO DO zapisuję:

  • poprawę kondycji,
  • mówiąc językiem mojego Pro – Stanie w parkiecie – czyli ciało osadzone jest w parkiecie, ruch wychodzi od nogi i zachowujemy równowagę (brzmi jak nic trudnego, gorzej praktyce),
  • poprawa dynamiki („szybkie” nogi, głowa i ciało w obrocie – to tak w wielkim skrócie),
  • focus (taneczna nomenklatura) czyli wzrok w kierunku tańca i kontakt z publicznością,
  • taniec w rytmie (bo zdarza mi się z niego wypadać – to trochę tak jak w trakcie wystąpienia publicznego zaczynamy ze stresu mówić coraz szybciej, nie słysząc samych siebie),
  • elastyczność (może jakiś szpagat),
  • praca nad wyglądem ciała (oczywiście włączając w to odpowiednią dietę),
  • do tego wszystkiego dorzucam naukę nowego tańca i show dance,
  • nie zapominając o utrwalaniu i udoskonalaniu dotychczas nabytych umiejętności.

Lista jest długa, a że według teorii cel musi być realny i mierzalny, termin to pół roku, a miarą będzie czterech zatańczonych tańców pod rząd, z czego ostatni z taką samą dynamiką, osadzeniem w parkiecie, rytmem i focusem, jak pierwszy.

Jeżeli i Ty chciałbyś skorzystać z tej metody – pamiętaj!:

Cel to Projekt.

Ty – to jego Manager.

Zrób plan, termin, wyznacz kamienie milowe, punkty kontrolne, osoby i rzeczy, które będą niezbędne do jego realizacji. Już na starcie wypisz sobie potencjalne problemy które możesz napotkać i sposoby jak je rozwiązać. Zastanów się co Cię motywuje i w chwilach gdy masz ochotę się poddać zajrzyj do tej listy. Działaj, nie zwlekaj 😉

ChO.

PS. Taka jest moja metoda, a jak jest Twoja?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s