Listy do Ja – PRZYJAŹŃ

Droga PrzyJAciółko,

Znam Cię chyba od zawsze, przynajmniej takie mam wrażenie.

Śmiech do łez i łzy do poduszki, pierwsze sukcesy, upadki i porażki. O każdej porze dnia i nocy, na każdym kroku i na każde zawołanie – byłaś. Od małej dziewczynki z marzeniami do kobiety z wizją – jako jedyna znasz mnie, moje wszystkie sekrety i pragnienia jak nikt inny.

Ostatni czas szczególnie zapadł mi w pamięć. Dużo rozmawiałyśmy, czułam, że jesteśmy bliższe niż kiedykolwiek wcześniej. Świadomie otworzyłyśmy plac budowy naszej relacji, nas samych i naszego życia. Zaczęłyśmy od określenia słabych punktów projektu i drogi ich eliminacji. Połączenie mocnych fundamentów, najlepszych i niezbędnych materiałów oraz umiejętności ekipy budowlanej pozwoliły na skonstruowanie pięknej, wysokiej wieży z możliwością rozbudowy i adaptacji. Plan – stopniowa realizacja projektu, piętro po piętrze w górę.

Pamiętasz te poranki?
Za nim podniosłam oko, Ty już pełna energii krzyczałaś: „wstawaj, szkoda czasu na spanie, mamy tyle do zrobienia” (tak swoją drogą mogłaś być czasem bardziej subtelna). Wspólne mycie zębów, w rytm piosenki „Bo jak nie my to kto”, wprawiało mnie w tak głupkowaty nastrój, że cieszę się, że nikt tego nie widział ( i tu gdybym pisała do Ciebie przez współczesny komunikator pojawiłaby się tu małpka z zakrytymi oczami). Nie wypuściłaś mnie z domu bez śniadania, a tuż przez drzwiami słyszałam: „ Pamiętaj jesteś silna, poradzisz sobie ze wszystkim”. Chyba jedną z Twoich najgorszych wad i jednocześnie najlepszych zalet była szczerość. Bałam się jej, ale pozwalało mi to zobaczyć rzeczywistość taką jaka jest i ulepszać siebie. Bliżej, czy dalej, widząc Cię lub nie, czułam, że jesteś.

W porannej kawie, w wiosennej kałuży i zerkając przez szklaną szybę biurowca, szukam Twojego spojrzenia. Nie widzę Ciebie i nie poznaje siebie. Gdzie jesteś?

Odrzuciłam Cię, nasze rytuały, a do szuflady schowałam plany, wpadając w wir złych nawyków. Przepraszam. Brakuje mi Ciebie, ale kierując się Twoimi słowami nie zamierzam się poddać. Postanowiłam czerpać inspirację, od Ciebie, mojego największego motywatora. Bo już tam przecież byłyśmy. Znamy receptę? A zawsze i wszystko można odbudować, jeżeli tylko się chce. Prawda? Znowu zaczynam od projektu i podstaw konstrukcji, wierząc, że wrócisz i się przyłączysz.

A teraz pakuję list w butelkę i wrzucam do otwartego oceanu sieci, z nadzieją, że dotrze do Ciebie. A może znajdzie go ktoś inny, komu pozwoli on dostrzec i odnaleźć swojego najlepszego przyjaciela – siebie.

Charlottka

PS. Niech ten list zapoczątkuję nową tradycję rozmów z Tobą. CDN…

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s