Listy do Ja – ZMIANA

Kochana,

Piszę bo…bo czasem brak mi słów. A myśli? – te to oszalały kompletnie. Dzień w dzień, zbierają siły, tworząc bojowy szereg, by tuż przed snem powiedzieć sobie damy radę. Poranek – ten to potrafi mieć moc – budząc je do życia rozsyła po różnych kątach i kasuje im pamięć.

Już nie wiem co zrobić – działam, a ciągle nie widzę efektów. Próbuję różnych metod.

Zeszyt, a nawet nie jeden, pęka w szwach, od rozpisanych planów. No fakt, może zbyt bardzo jest chaotyczny. Cele? – są, oczywiście. No może mało konkretne i nie zawsze wiem, czy realne, a przynajmniej trudno określić mi ich czas realizacji i to w jaki sposób mam to zmierzyć. Ale wszystko mam w głowie, uwierz mi.

Ćwiczę, często, to znaczy chodzę na zajęcia grupowe z tańca. Sprawia mi to przyjemność (bardzo) ale nie zawsze mam energię i albo odpuszczam, albo trochę oszukuję i nie daję stu procent siebie. Czasem zrobię trening w domu, chociaż ostatnio nie mam siły.

Wydawało mi się, że brak energii to może kwestia jedzenia, ale od pewnego czasu regularnie jadam 5 posiłków. Tak jak kiedyś…no ok – jeżeli mam być szczera to, zdarza mi się podjadać. A gdybym się nad tym zastanowiła dłużej to chyba, nawet codziennie kuszę się na mniejsze lub większe grzeszki.

Weekend to relaks i rozpusta po tam pracowitym i dietetycznym tygodniu. Do tego czasem znajomi, czasem winko, pranie, sprzątanie i jakoś nigdy nie zdążę wypocząć na poniedziałek, który przychodzi szybciej niż się go spodziewam.

No i woda – zbawienie źródło dla zdrowia – zdarza mi się wypić w przerwie pomiędzy kawami.

A wiesz co jest najgorsze, że ciągle brak mi czasu. Rano spóźniona, pędzę jak oszalała, a później biegam między pracą, treningami i domowymi obowiązkami. W między czasie gorąca linia telefoniczna, wracam godzina 22, 5 stron książki i po mnie. A gdzie czas an bloga, nowe wzywania, rozwój, spełnianie marzeń, podróże, nie mówiąc już o zaplanowaniu dnia następnego?

Postępuję dokładnie tak jak radzą książki, blogerzy i inni święci. Tylko oni nie wiedzą, że ich rozwiązania są błędne bo nie działają na wszystkich – na wszystkich takich jak ja, którzy, ukrywają swoje błędy.

Cholera! Jak dziecko chowam głowę w sweter, myśląc, że mnie nie widać.Przecież ja bez zająknięcia oszukuję sama siebie, wierząc, że nikt się nie dowie. Bo może nie dowie! – Ale co z tego?  To moja prawda, wyimaginowana rzeczywistość, w której robię wszystko dobrze, nie pomoże mi w dotarciu na szczyt. Już zapomniałam, że przyczyny braku efektów, należy szukać najpierw u siebie. 

Pisałam do Ciebie, by zapytać co źle robię, dlaczego pomimo, że tak bardzo chcę, a nie mogę zrealizować celów, a mobilizacja zaczyna się i kończy na poniedziałku. Ale chyba już nie potrzebuję Twojej odpowiedzi…

Byłam całkowicie szczera z Tobą/ze sobą, dzięki czemu wiem gdzie szukać. Wady i słabości to nic złego, każdy z nas je ma przecież, ja też. Ale ich świadomość i chęć eliminacji, jest jedyną drogą do przejścia na wyższy poziom drabiny do sukcesu. 

Dziękuję.

Charlottka

PS. A może Ty widzisz więcej niż ja i jesteś w stanie mi podpowiedzieć co według Ciebie robię źle? Obiecuję, że się nie obrażę! A może dobrym pomysłem jest poznanie szczerej opinii innych osób?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s