dwds

Taniec z Gwiazdami – sława, blichtr, tandeta, oklepany format telewizyjny. Czy aby na pewno?

TzG to nic innego jak Pro-Am, o którym już Wam wspominałam, system nauki tańca, gdzie profesjonalista tańczy z amatorem, no może w bardziej gwiazdorskim świetle 😉

Dla jednych kiczowaty lub nudny, dla innych zachwycający i inspirujący. Z pewnością można mówić tu o przerysowanym obrazku tańca wpasowanym w schematy telewizynego show, co przyczynia się do oglądalności utrzymywanej na poziomie 3-6 milionowej publiczności.

Niby „mało tańca w tańcu”, a jednak cekiny, świecidełka, przepiękne suknie i perfekcyjne makijaże powodują, że zza szklanego ekranu telewizora to idealny świat pełny emocji i wzruszeń. A może to tylko możliwość bycia anonimowym , oddzielonym telewizyjną ścianą, członkiem jury buduje jego popularność?

tzg

Nie jestem fanką TV show, a sam telewizor dla mnie mógłby nie istnieć, jednak z wiadomych względów ten program przykuł moją uwagę. Postanowiłam przyjrzeć się temu z bliska, pominąć otoczkę medialną i zajrzeć w jego wnętrze.

Nie obchodzi mnie, ile jest w nim prawdy, czy na ile jest to wyreżyserowana historia. Bo nie da się ukryć, kiedy oglądasz to na żywo, nie wygląda już tak pięknie. Kameralne studio, tłok, chaos i towrzyszący temu upał przez dwie godziny nagrania. Wyuczone teksty, sztucznie nadmuchane emocjonalne momenty, a wszystko to, by przyciągnąć widza. Ale z drugiej strony są tam prawdziwi ludzie, niestety nazywani gwiazdami, co samo w sobie ma nie do końca pozytywny wydźwięk. Mniejsze lub większe osobistości to zwyczajni ludzie, którzy przychodzą tam, by zrealizować plany i spełnić marzenia. Będąc świadkiem tego wydarzenia na żywo możemy jeszcze bardziej dostrzec ich wrażliwość, radość i poczucie spełniania, a czasem smutek i wewnętrzne rozczarowanie w chwilach porażki. Mając ich na wyciągnięcie ręki wczuwamy się w ich emocje, przeżywamy razem z nimi każdy moment. Weryfikacja osobowości następuje w trakcie przerw, gdy kurtyna opada. Jedni pozostają gwiazdami w blasku fleszy, a inni pokazują swoje ludzkie „ja” pełne poczucia humoru, dystansu do siebie i przede wszystkim otwartości na publiczność, której celem było spotkanie swoich idoli.

Sama formuła programu pozwala szybko rozpoznać ich predyspozycje taneczne, bo w tak krótkim czasie talent i wcześniejsze przygotowanie ma największe znaczenie. Aktorzy co nie zatańczą to dograja, sportowcy górują w kwesti sylwetki i wytrzymałości, a piosenkarze wygrywają swoją pewnością siebie i obyciem scenicznym. A to, o czym wspominają często np. Pani Iwona Pavlovic czy Michał Malitowski podczas oceny, zarzucając mało tańca, a za dużo figur zmienia się z odcinka na odcinek. Ciężko oczekiwać, że ktoś, niezależnie od „stopnia gwiazdorstwa”, po siedmiu dniach zatańczy idealną rumbę. Im bliżej finału, tym więcej tańca, bo przecież nie od razu Rzym zbudowano, a tylko praktyka a czyni mistrza 🙂

Patrzę na to z perspektywny członka społeczności pro-am i to co mnie najbardziej interesuje, to właśnie ludzie, a szczególnie ich odwaga i trud wkładany w to taneczne widowisko. Przed tancerzami stoi szalenie trudne zadanie – nauczyć amatora, tańca w tydzień. Przed gwiazdami – ogromne wyzwanie – dzielnie i w pocie czoła przygotować się do każdego odcinka, a następnie poddać swoje umiętności ocenie najbardziej krytycznego jury, jakim jest publiczność telewizyjna. Oprócz głównych bohaterów są też inni, często pomijani i zapomniani. Reżyser, produkcja, scenografia, operatorzy kamer, dźwiękowcy, styliści, choreografowie, orkiestra, to dzięki nim to wszystko nabiera barw i przybiera odpowiednie rozmiary. To sztab ludzi, którzy zostawiają tam swoje serce. Oni wszyscy tworzą coś w rodzaju sztuki teatralnej.

Jakikolwiek nie jest Wasz motywator, drodzy tańczący – szacunek. Nie każdy ma odwagę wyjść i zatańczyć choreografię ćwiczoną przez zaledwie parę/paręnaście dni przed milionową widownią. Zawsze będę wspierać taniec i nigdy-prosty proces spełniania marzeń.

Jasiek Mela, kiedy odpadł z programu, świetnie go podsumował – „Wszystko z zewnątrz wygląda cukierkowo. Publiczność ogląda tylko efekt finalny, a nikt nie widzi, czym to jest okupowane. Wysiłek, ciężka praca, poświęcenia i wyrzeczenia, ból i kontuzje, i wszystko po to by wyjść i zatańczyć przez półtora minuty.”

Łatwo jest być sędzią i siedzieć na kanapie w bezpiecznym kącie, trudniej podjąć wyzwanie, przekraczać granice komfortu i wyciskać z siebie siódme poty.

Poglądy, piękno, sztuka i taniec, zawsze będą kwestią sporną, wysiłek jako czyn dążenia do realizacji celu– nigdy.

Widzieć charakter

Doceniać niuanse

Wrażliwość jury

Gust to menu

Wybór?

Sędzia wie co robi

Albo nie wie.”

Droho

Postanowiłam dorzucić trochę prywaty by zdać Wam również fotorelację z piątkowego wieczoru w TzG 🙂

Wybór osób do zdjęć nie jest przypadkowy…

Michał Malitowski – uwielbiam oglądać po tysiąckroć występy jego i jego partnerki Jo 🙂

Ania Wyszkoni – moja faworytka tegorocznej edycji. Aniu gratuluję talentu 🙂

Bilguun Ariunbaatar – mega pozytywna postać, normalnie nienormalny 🙂

10736213_10205435227422437_441716101_n10476195_10205435227582441_352227941_n10728630_10205435227462438_509079551_n

I na koniec moja rodzinka z naszym ulubionym tancerzem Piotrem Lewandowskim i moim Pro 🙂

10721129_10205435227622442_494475300_n

Czo.

Reklamy