passion

Siła inspiracji.

Długo go obserwowałam…Siedział tam, naprzeciwko mnie, a promienie porannego zimowego słońca delikatnie muskały jego policzki. Kiedy o tym mówił jego błyszczące oczy i wyraziste gesty odgrywały teatr tysiąca emocji. Słowa płynęły z ust, których kąciki unosiły się ku górze, wyżej i wyżej, jakby za chwilę miały wzbić się do nieba. Był taki pochłonięty wypełniającą go pasją

Cały świat zamilkł, a sekunda stała się wiecznością. Nieme słowa trafiały prosto w moje serce. Mówił, w tym samym języku. W języku moich marzeń. I otworzył je – drzwi do świata którego częścią zapragnęłam być.

Nieprzeciętny pasjonata, utalentowany profesjonalista, doskonały trener i przede wszystkim wartościowa osoba. Dziękuję Ci raz jeszcze za inspiracje, wsparcie i to, że pozwoliłeś mi wzbić się razem z Tobą na skrzydłach pasji! A w świat wysyłam słowa, które kiedyś napisałam do i dla Ciebie:

Budzisz się pewnego dnia z drobnym, niezwykle pięknym i lśniąco białym „czymś”, umiejscowionym gdzieś między górną granicą łopatki, a kręgosłupem.

Zdeterminowany niepokojem, szukasz odpowiedzi.

Kierowany, siłą nieznanej Ci mocy, nieświadomie znajdujesz cel i obierasz azymut drogi, którą zaczynasz podążać.

Trudno zauważalne, ledwo namacalne ‚coś’ powoduje, że kąciki ust zaczynają drgać, a najdrobniejsze komórki, o których istnieniu nie miałeś pojęcia wykonują taniec, powodując, że zaczynasz się unosić.

To całkowite szaleństwo napędza mechanizm dający coś w rodzaju satysfakcji.

Z dnia na dzień jest ICH coraz więcej.

I nie są już białe! W blasku wschodzącego słońca, zaczynają nabierać barw i odcieni.

Deszcz przestaje być przeszkodą, jest tylko zmianą, możliwością do nadaniu IM kolorów tęczy.

Lecisz… a razem z Tobą cały świat, na skrzydłach Twojej pasji. Ale Ty nie pytasz dlaczego, zastanawiasz się co zrobić by wzbić się jeszcze wyżej!

Jeden z moich ulubionych poslkich psychologów powiedział:” Profesjonalizm nigdy nie jest dziełem przypadku. To pasja rodzi profesjonalizm. Profesjonalizm daje jakość. A jakość jest w życiu luksusem.”

Dziękuję z całego serca.

Cho.

PS. Rozpoczynam łańcuch inspiracji. Ja swoją otrzymała i przekazuję dalej. Bo z inspiracją jest jak z energią w tańcu, otrzymujesz ją od kogoś by móc przekazać dalej….

Kiedy nie tańczę to…

Długo mi zajęło zmotywowanie się do działania. Właściwie to mogę powiedzieć, że sport lubiłam zawsze, z tym że częściej o tym mówiłam niż nadawałam tym słowom realnych kształtów. Mając zawsze szczupłą sylwetkę nigdy nie odczuwałam potrzeby podjęcia większej aktywności sportowej. Od czasu do czasu bywałam na siłowni, na zajęciach grupowych z tańca, grywałam w squasha i odwiedzałam basen. I tyle. Zdarzało się, że mój organizm wewnętrznie podpowiadał mi – kobieto weź się w garść, poruszaj się trochę bo zaraz na stałe przylgniesz do tej kanapy. Przełom nastąpił kiedy przekroczyłam magiczne 21 i moje ciało zaczęło się zmieniać na dobre. Mocne postanowienie poprawy skutkowało rzucaniem nałogu jedzenia i intensywnymi ćwiczeniami . Młody organizm szybko formował szczupłą sylwetkę.. a, że cel był osiągnięty to po co ćwiczyć dalej? Potem był miesiąc miodowy, podczas którego do tej pory zakazany owoc w postaci pysznych smakołyków na ringu wygrywał walkę z rozsądkiem. Niczym bumerang powracał oczywisty efekt- efekt JOJO. Raz, drugi i trzeci powtarzalność takich okresów była niemalże rutyną. W między czasie tysiące wymówek, studia, egzaminy i sesja, praca i rozwój osobisty, przyjaciele, rodzina i te babcie, ciocie powtarzające ‘a po co Ty chcesz ćwiczyć dziecko, przecież już taka chuda jesteś’ lub ‘ z czego Ty chcesz schudnąć, z kości na ości”, znacie to?

Skoro mówią, że jestem taka chuda to może rzeczywiście jestem? i tylko lustro i moje wewnętrzne samopoczucie robią mi żart. Właściwie to super powód, szczególnie dla osoby, której celem jest zrzucenie kilku kilogramów, a nie zdrowy tryb życia i budowanie sportowej sylwetki. Powiedzmy sobie szczerze, jeżeli będziemy bardzo chcieli, a właściwie nie chcieli to wymówki znajdziemy wszędzie. A to nosi jedną nazwę – lenistwo.

Wydawało mi się, że taniec to taka przyjemna i łatwa sprawa. Przecież mam poczucie rytmu, do tego poruszam trochę biodrami i gotowe. Rzeczywistość sprostowała moje myślenie bardzo szybko. Okazało się, że moja kondycja jest w nienajlepszej formie, do tego poczułam pracę mięśni o istnieniu, których do tej pory nie miałam pojęcia. Wtedy zmieniło się wszystko, ja się zmieniłam i moje podejście do życia. Poznałam co to znaczy trening wytrzymałościowy, izolacyjny, na dynamikę czy na koordynację. Pełnowartościowe posiłki i różnorodne ćwiczenia są podstawą mojego dnia. Nawet nie wiem kiedy zdrowy tryb życia stał się moim nałogiem.

I kiedy nie tańczę to staram się wypełnić tą lukę innymi aktywnościami.

Dla mnie, mojego ciała i umysłu magiczną moc ma woda. Basen zajmuje drugim miejsce zaraz po tanecznej sali. Pływanie rozwija mięśnie całego ciała, ma zbawienny wpływ dla naszego kręgosłupa i umożliwia szybkie spalanie kalorii. Przy tym jest dla każdego i zaliczyć je możemy do treningu cardio. Szczególnie lubię basen w mojej rodzinnej miejscowości gdzie wielu mieszkańców nie docenia jego siły. Tym sposobem kiedykolwiek nie pójdę tam, mam swój prywatny tor i to bez rezerwacji J Ale tak by nie pojawiła się rutyna mój plan treningowy staram się urozmaicać różnymi ćwiczeniami, które znajduje w Internecie lub dzięki radom znajomych i trenerów personalnych.

Sportowy świat jest duży i jest w nim miejsce dla każdego. Znajdź swoje miejsce, zrób krok i wyjdź z domu, a zobaczysz jak zmieni się Twoje życie, samopoczucie i Ty, a nawet okaże się, że napięty harmonogram ma lukę.

Cho

 

 

Od małej dziewczynki z marzeniami do kobiety z wizja..

Kiedy się nad tym chwilę zastanowię to właściwie to było od zawsze ze mną i we mnie, tylko nie do końca wiedziałam co z tym zrobić – odpowiadam zapytana o miłość do tańca.

Przerzucam kartki w albumie wspomnień i otrzymuję skrawki momentów, które niczym elementy układanki tworzą jedną całość. Retrospekcja uczuć powoduje, że wszystko nabiera barw i zaczyna mieć sens.

Prawdopodobnie początków mogłabym doszukiwać się tam gdzie moja pamięć nie sięga. Bo czy marzenia są dziedziczne? A może pasję można otrzymać w dniu narodzin? Budzi się i rozwija wraz z nami, zarażając każdą komórkę naszego ciała nieznaną dla nas mocą.

Moja ukochana mama w wyniku niesprzyjających okoliczności porzuciła taniec w wieku nastoletnim, a niespełnione marzenia próbowała przelać na mnie – nieskutecznie. Parę lat później gorzko pożałowałam tej decyzji…żałuję do dziś. Czas płynął i z roku na rok do drzewka marzeń wkradało się ‚to nie jest najlepszy moment, ale przyjdzie taki dzień…’.

I tym sposobem przez 25 lat mojego życia taniec był we mnie, a właściwe to obok mnie.

Uczucie, które mi towarzyszyło porównałabym do stania za zamkniętymi drzwiami. Zza których dobiegają dźwięki cudownej muzyki, w rytm której każda najmniejsza część mojego ciała zaczyna wibrować. Stoję tam i wewnętrzny głos podpowiada mi – No idź. Mój umysł w tym samym czasie buntuje się mówiąc – po pierwsze nie wiesz jak wejść, podrugie nie masz klucza i nie masz pojęcia gdzie go szukać, poza tym nawet nie wiesz co jest za tymi drzwiami. Nawet wtedy jak znalazłam sposób, a potem pojawił się ktoś kto te drzwi przede mną uchylił, bałam się je otworzyć. Wiedziałam, że jeżeli nie wejdę do środka dziś, może już nigdy nie będę miała takiej szansy. I do końca życia będę stała za nimi, nie wiedząc czym jest to coś co potrafi sprawdzić, że chce latać.

Kiedy tańczę moja czasoprzestrzeń w niezrozumiały dla mnie sposób ulega zakrzywieniu. Tam znajduję ogień i ukojenie jednocześnie. Wyrażam siebie i nie boję się pokazać uczuć i emocji. A wszystko jest takie szczere i prawdziwe. Cały mój świat zaczął tańczyć. Pojawiły się nowe projekty, nowe cele, plany i kreatywność przestała mieć granice. Niedziela przestała być końcem tygodnia, a poniedziałek jego początkiem. Weekendy nie istnieją, a ja pomimo wszystko mam coraz więcej energii. Jestem na początku swojej drogi i mam świadomość, że przede mną ciężka praca, ale apetyt rośnie w miarę tańczenia 🙂

Cho.

PS. Pamiętaj nigdy nie jest za późno! Już wkrótce postaram się to udowodnić 🙂

Miej odwagę.

Nienawidziłam tego… tego kiedy pytali: jakie jest Twoje hobby? lub powiedz nam kilka słów o sobie, skąd jesteś i czym się interesujesz… Kłamać czy mówić prawdę? Może lepiej powtórzyć wypowiedź poprzednika? A może nikt nie zauważy gdy ucieknę w najprostszą z najprostszych odpowiedzi – „lubię dobre kino i sport”. I nikt wtedy nie pomyśli – jesteś człowiekiem bez pasji…

Czy odbyliście kiedyś szczerą rozmowę sami ze sobą?

Trzeba mieć w sobie dużo odwagi by usiąść naprzeciw swojej duszy i zadać sobie pytanie: czy jesteś szczęśliwa/y? Zawsze się tego bałam. Przerażały mnie momenty kiedy zostawałam sama na sam ze swoimi myślami. Nie tylko nie znałam odpowiedzi na to pytanie, ale co gorsza nie potrafiłam powiedzieć co da mi pełnię szczęścia.

Odkąd pamiętam moim życiem kierowała chwila i nie miałam nad nim żadnej kontroli. A może nie chciałam mieć? Tak, właśnie chyba tak było. Po prostu łatwiej było zrzucić odpowiedzialność na los. A ja, ukryta za bezpieczną szybą, nigdy nie musiałam pokazać swojego prawdziwego ja. Oczywiście, miałam tysiące marzeń i pomysłów na siebie ale zawsze horyzont ich spełnienia był tak odległy, że wręcz niemożliwy. Poza tym po drodze dziwnym sposobem napotykałam mnóstwo barier, które stawały się łatwą wymówką dla mojego wewnętrznego leniwego potwora i strefy komfortu. Otaczałam się ludźmi, których życie było wypełnione miłością do tego co robili. Każdy ich ruch był „po coś”, a każdy krok miał na celu przybliżenie do realizacji planu. Myślałam, że skoro ja nie mam pasji to może chociaż w ten sposób będę potrafiła być szczęśliwa – żyjąc ich sukcesami i życiem…

Nie sztuką jest ukryć się w świecie cudzych marzeń i planów, odwaga polega na tym by żyć wśród ludzi i razem z nimi, ale podążając własną drogą. I zrobić wszystko by pewnego dnia spojrzeć za siebie z dumą, uśmiechnąć się i powiedzieć to jest moje życie, życie o którym marzyłem/am.

Bo życie jest jak nieskończona układanka puzzli. Czas płynie, a my odkrywamy kolejne elementy, dowiadując się czegoś nowego o sobie. Nigdy nie wiadomo gdzie kryje się ten z napisem ‚szczęście’. A nawet jeżeli go odnajdziemy to nie oznacza, że mamy się na nim zatrzymać. To dopiero początek, wskazówka. Jednym dane jest odnaleźć brakujące ogniwo szybciej, a innym odrobinę później.

Moje poszukiwania samej siebie trwały parenaście, a może trochę więcej lat. Dawno, dawno temu próbowałam namalować swój świat. Później podążając śladem pędzla, odkrywałam zakamarki sztuki i architektury, decydując się w końcu na, że to projektowanie wnętrz będzie spędzało mi sen z powiek. Następnie z ołówka przerzuciłam się na pióro i namiętnie oddałam się pisaniu. W moje progi zagościła również moda na modę i walka na słowa o innowacyjne jutro. To zbiór mojego życia, coś co zawsze będzie we mnie ale prawdopodobnie nigdy nie stanie się wyznacznikiem spełnienia. Na początku tego roku odnalazłam JĄ – moja pasję. Leżała tam głęboko schowana. Mogła tam zostać w worku wraz z innymi rzeczami, które robiłam od czasu do czasu, ale postanowiłam wyciągnać do niej rękę i zrobić krok na przód. Dziś taniec wypełnia moją codzienność, daje każdego poranka ogromnego kopaniaka energetycznego i pozwala wyznaczać nowe cele. Wierzę, że tylko gdy będę szczęśliwa sama ze sobą, będę mogła obdarować szczęściem otaczających mnie ludzi.

Nie jestem ekspertem w dziedzinie spełniania marzeń, ani w żadnej innej, ale chciałabym podzielić się z Wami moją prywatną historią z nadzieją, że może uda mi się zainspirować kogoś, tak jak kiedyś mnie ktoś zainspirował….

Cho

Nowy początek

Dziś budzę się na nowo, odmieniona, silniejsza i szczęśliwsza…To coś ,co potrafiło tak sprawić – to moje marzenie. Rosło we mnie przez 25 lat mojego życia i nie tak dawno wypuściło pierwsze pąki w postaci pasji.

Czym dla Ciebie jest pasja?

Moja definicja kryje niewyjaśnioną i cudowną siłę, która nadaje kierunek i sens życiu. Z dnia na dzień pozwala odkrywać nowe odcienie emocji i energii uwalnianych z sideł biało-czarnej codzienności.

Nazywam się Charlotte Oya i jestem zwyczajną dziewczyną w tym niezwyczajnym świecie, która podąża śladami swojej pasji . Ludzie nazywają ją tańcem, ja nazywam ją stylem życia, który pozwala mi zatracić się i odnaleźć się w tym samym momencie. Jak śpiewa Eva Cassidy w coverze pięknej rumbowej piosenki „Imagine” (https://www.youtube.com/watch?v=DTVsp_q8mxE) – możecie nazywać mnie marzycielką, ale nie jestem jedyna. Mam nadzieję, że dzięki mojej pracy będę mogła zainspirować Was do otworzenie zakurzonego pudełka pragnień oraz marzeń i porzucenia znanego ‚zacznę od jutra’.

Jedno jest pewne marzenie nie zna wieku, ani nie ma limitu, a proces jego realizacji daje to cudowne uczucie spełnienia. Cała ta machina nakręca nasze życie i czyni je piękniejszym. Nigdy nie jest za późno! ale po co czekać? Przestań zwlekać i bierz się do roboty!

Moja recepta jest banalnie prosta: Po pierwsze – nie bój się marzyć, uwierz siebie i zacznij działać. Pracuj ciężko i ciesz się każdym momentem, który przybliża Cię do realizacji celu. Ale pamiętaj rób to z sercem i nigdy, przenigdy się nie poddawaj! Wystarczy chcieć! wyciągnąć rękę po marzenia i wyruszyć w podróż po szczęscie. Bo przecież jak pisał Paulo Coelho w Alchemiku „ kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.

Cho