Podsumowanie tygodnia: ZMIANA

ZMIANA – dla mnie to wyjątkowy temat.

Dlaczego?

Właśnie tak rozpoczęłam moją blogową przygodę – od ZMIANY – i właśnie to jest przewodnim tematem mojego bloga. Jestem Charlotte – dziewczyna z MISJĄ zainspirowania Ciebie i innych kobiet do podejmowania odważnych decyzji i dokonywania ZMIAN na trzech polach Ciało, Umysł i Dusza. Postaram się przekonać Cię, że Magia CUD’u jest tylko w Twoich rękach – uwierz i działaj!

Zmiana może odbywać się w każdym momencie i w każdej dziedzinie 🙂

Dlaczego dokonuję zmian?

  • po pierwsze bo jestem kobietą, a kobieta zmienną jest 😉
  • po drugie dlatego, że chcę ulepszać siebie.

Ostatni tydzień był dla mnie pod pewnym kątem przełomowy. Pokonałam przeszkody i przełamałam bariery, które do tej pory nie pozwalały mi iść na przód. I idę dalej dumna z siebie, gotowa do niesienia pomocy i pełna inspiracji.

Zapytasz: Jak dokonać zmiany? Jak zacząć?

Ja wierzę, że ZMIANY zaczynamy od siebie.

Jeżeli naprawdę chcesz – a tylko wtedy jesteś w stanie tego dokonać, możesz zacząć od rozmowy z samą sobą . Kto nie jak nasz wewnętrzny głos jest nam wstanie podpowiedzieć co robić. A jeżeli chcemy szukać dalej warto wykonać zadanie z serii #SoulTrening czyli  trening duszy, które pomoże odnaleźć Ci przyczyny problemów i udoskonalić samą siebie. Zmianę można dokonać w 6 prostych krokach. Jak? – rzuć okiem na ten artykuł .

Przyłącz się do grona kobiet sukcesu, które wzięły odpowiedzialność we własne ręce  i  zmieniły swoje życie 🙂

ChO

PS. Śledząc mojego bloga, będziesz otrzymywać wszystkie niezbędne wskazów, które pomogą Ci dokonać zmian w Twoim życiu.

Reklamy

6 kroków do zmiany życia

 

Nie da się? – wszystko się da! Zależy tylko od tego jak bardzo tego pragniesz? Zmień swoje życie w 6 kroków.

  1. Określ cel zmiany. Dokąd dążysz? Co sprawi, że będziesz szczęśliwsza?

Każdy człowiek sukcesu wyznacza sobie cele. Musisz sobie uświadomić, że one same się nie pojawią. Może to zająć trochę czasu, jeżeli nigdy do tej pory nie udało Ci się ich sprecyzować. Daj sobie ten czas, ale intensywnie nad tym myśl, każdego dnia. Jak mawia jeden z moich ulubionych coachów Brian Tracy – myśl na papierze – zapisuj wszystko co przyjdzie Ci do głowy. Zanotuj każdą drobnostkę, która sprawia Ci przyjemność, każde marzenie, które tkwi głęboko w Tobie. Posłuchaj wewnętrznego głosu, a jeżeli udało Ci się stworzyć Mapę Swoje JA (wskazówki tutaj) wykorzystaj ją. Następnie zbierz wszystkie notatki i stwórz z nich LISTĘ CELÓW.

2. Zdefiniuj przeszkody. Co nie pozwala Ci osiągać celów? Co stoi na drodze byś zrealizowała swoja marzenia? Co hamuje Cię przed podjęciem decyzji o zmianie?

Bardzo ważne jest byś przyczyn zaczęła szukać najpierw w sobie. W tym pomoże Ci zadanie, o którym ostatnio pisałam (znajdziesz tu). Problemem mogą być np. Twoje wady (słomiany zapał, naiwność itp.), brak umiejętności społecznych ( np. asertywność, komunikatywność) bądź tych twardych, na przykład wiedzy specjalistycznej, czy znajomości języka obcego. A może po prostu nie potrafisz docenić siebie, dostrzec swoich talentów i kompetencji. Możliwości jest wiele, ale zacznij poszukiwania od siebie. Stwórz LISTĘ PRZESZKÓD, a obok każdej zapisz sposób na ich pokonanie.

3. Znajdź czas dla siebie. Dzieci, dom? gotowanie, sprzątanie? studia i praca?

Wyłącz telewizor, zmuś się do wstawania godzinkę wcześniej, rób dwie rzeczy na raz ( przecież jako kobieta potrafisz, prawda?). Zapomnij o pochłaniaczach czasu – telewizorze, godzinnych rozmowach przez telefon z koleżankami itd., albo wyznacz sobie na to jeden dzień w tygodniu. Nie możesz iść na siłownię – zrób 15-30 min. trening w domu. Nie masz jak się zrelaksować – zostaw mężowi dzieci i idź na jogę. Nie masz czasu czytać – zabierz książkę do autobusu, włóż słuchawki na uszy i słuchaj audiobooka w trakcie drogi do pracy. Przede wszystkim zrób coś dla siebie, każdego dnia. Nie możesz? no to co drugi dzień. Szukaj rozwiązań, nie problemów.

4. Nie czekaj, działaj! Pamiętasz jak rok temu postanowiłaś, że zaczniesz  w końcu działać? a może przypominasz sobie moment, kiedy obiecałaś sobie, że za 5 lat to już na pewno uda Ci się osiągnąć cel?

Czas ucieka nieubłaganie. Nie odkładaj wszystkiego na za rok, na kolejny poniedziałek, na kiedyś. Nie zatrzymuj się na spisaniu celów i przeszkód na kartce. Wyznacz sobie tydzień, na przemyślenia i stworzenie listy, a potem działaj. Zawsze możesz ją modyfikować w czasie trwania. Po prostu zrób pierwszy krok. Pamiętaj nawet najlepszy plan i pomysł nie uda się jeżeli nie wprowadzisz go w życie.

5. Zaufaj specjalistom i naucz się prosić o pomoc. 

To jest Twoja ZMIANA, możesz dzielić się nią z innymi ale nie musisz. Ludzie jednak okazują się pomocnym czynnikiem przy realizacji planów. Rozmawiaj gdy masz wątpliwości, zadawaj pytania i dociekaj. Nie rób wszystkiego sama. Są kwestie, w których warto zaufać osobom wykwalifikowanym. Bez mapy możesz zbłądzić. Dzięki wskazówkom unikniesz błędu i skrócisz czas Twojej drogi. Przyjaciele i rodzina, od czasu do czasu chętnie Ci pomogą – nie udawaj Zosi Samosi, zapytaj lub poproś, poczują się potrzebni i docenieni.

6. Bądź silna, wytrwała i systematyczna.

Motywacja jest jak płomień, gdy go nie podsycasz gaśnie, dlatego nieustannie czytaj i poszukuj inspiracji w otoczeniu oraz internecie, który jest doskonałym do tego narzędziem. Początkowa energia, jest wstanie wywołać pożar, który może spalić Twój zapał, jeżeli robisz to w sposób nieumiejętny. Dlatego tylko systematyczne i długotrwałe działanie jest wstanie przynieść oczekiwany efekt.

Wierzę, że sobie poradzisz!

ChO

PS.Czy wiesz, że dzięki Tobie ktoś może dokonać własnej przemiany. Jeżeli chciałabyś podzielić się ze światem swoją historią ZMIANY, napisz do mnie. Chętnie przedstawię Twoją METAMORFOZĘ na swoim blogu. Pamiętaj – nigdy nie wiesz kogo możesz zainspirować!

 

#SoulTraining cz.1 Napraw Siebie

Mówią zmiany zacznij od siebie.

Nie inaczej i nie odwrotnie!

Chęć zmiany wynika z problemu, który obezwładnia nasze myśli, nastrój, a nawet sen. Jeżeli chcesz znaleźć rozwiązanie, poznaj przyczynę.

Mam dla Was zadanie, przetestowane. Sprawdza się idealnie.

ZADANIE. Napraw Siebie.

  1. Weź czystą kartkę papieru, ułóż ją poziomo. Na górze napisz „JA” i podziel ją na trzy części.
  2. Po lewej zapisz MOJE WADY w środku MOJE ZALETY, po prawej W CZYM JESTEM DOBRA. Uzupełnij ją,  wypisując tyle cech ile potrafisz.
  3. ZASADY: Bądź SZCZERA ze sobą i NIE ŚPIESZ się. To zadanie wymaga czasu, nie musisz zrobić tego od razu, zastanów się dobrze! i PAMIĘTAJ, że robisz to dla siebie
  4. Poproś rodzinę, przyjaciół, znajomych z pracy, a może nawet pracodawcę, wszystkie osoby, których opinia jest dla Ciebie ważna, by wypisały po 3 Twoje wady, zalety i umiejętności.
  5. Wszystkie zebrane opinie dopisz do swojej listy. Podkreśl te, które się powtarzają – mogą mieć największe znaczenie i być rozwiązaniem
  6. Dokonaj własnej analizy!

Przykładowy tekst, który możesz użyć do rozsyłania 🙂

Piszę z ogromną prośbą, potrzebuję Twojej pomocy.  Będę wdzięczna jeżeli uda Ci się napisać mi najszczerzej jak potrafisz jakie są moje 3 wady, 3 zalety, 3 umiejętności (kompetencje, talenty itp.). Twoje odpowiedzi mogą, pomóc mi udoskonalić siebie. Dziękuję

Najważniejsze!

  • Nie obrażaj się.
  • Przyjmuj opinie z pokorą i zawsze dziękuj.
  • Nie oczekuj niczego. Nie od każdego otrzymasz odpowiedź ( nie wszyscy mają odwagę, bądź chcą poświęcić Ci swój czas), a niektórym zajmie to więcej niż jeden dzień.
  • Bądź gotowa na krytykę! Może na początku zaboleć, ale pamiętaj, że w efekcie może przyczynić się do znalezienia problemu.

Będziesz zaskoczona! Na liście pojawią się pozytywne cechy i umiejętności, o których albo już nie pamiętasz, albo których nawet nie jesteś świadoma.

Powodzenia!

ChO

 

Listy do Ja – ZMIANA

Kochana,

Piszę bo…bo czasem brak mi słów. A myśli? – te to oszalały kompletnie. Dzień w dzień, zbierają siły, tworząc bojowy szereg, by tuż przed snem powiedzieć sobie damy radę. Poranek – ten to potrafi mieć moc – budząc je do życia rozsyła po różnych kątach i kasuje im pamięć.

Już nie wiem co zrobić – działam, a ciągle nie widzę efektów. Próbuję różnych metod.

Zeszyt, a nawet nie jeden, pęka w szwach, od rozpisanych planów. No fakt, może zbyt bardzo jest chaotyczny. Cele? – są, oczywiście. No może mało konkretne i nie zawsze wiem, czy realne, a przynajmniej trudno określić mi ich czas realizacji i to w jaki sposób mam to zmierzyć. Ale wszystko mam w głowie, uwierz mi.

Ćwiczę, często, to znaczy chodzę na zajęcia grupowe z tańca. Sprawia mi to przyjemność (bardzo) ale nie zawsze mam energię i albo odpuszczam, albo trochę oszukuję i nie daję stu procent siebie. Czasem zrobię trening w domu, chociaż ostatnio nie mam siły.

Wydawało mi się, że brak energii to może kwestia jedzenia, ale od pewnego czasu regularnie jadam 5 posiłków. Tak jak kiedyś…no ok – jeżeli mam być szczera to, zdarza mi się podjadać. A gdybym się nad tym zastanowiła dłużej to chyba, nawet codziennie kuszę się na mniejsze lub większe grzeszki.

Weekend to relaks i rozpusta po tam pracowitym i dietetycznym tygodniu. Do tego czasem znajomi, czasem winko, pranie, sprzątanie i jakoś nigdy nie zdążę wypocząć na poniedziałek, który przychodzi szybciej niż się go spodziewam.

No i woda – zbawienie źródło dla zdrowia – zdarza mi się wypić w przerwie pomiędzy kawami.

A wiesz co jest najgorsze, że ciągle brak mi czasu. Rano spóźniona, pędzę jak oszalała, a później biegam między pracą, treningami i domowymi obowiązkami. W między czasie gorąca linia telefoniczna, wracam godzina 22, 5 stron książki i po mnie. A gdzie czas an bloga, nowe wzywania, rozwój, spełnianie marzeń, podróże, nie mówiąc już o zaplanowaniu dnia następnego?

Postępuję dokładnie tak jak radzą książki, blogerzy i inni święci. Tylko oni nie wiedzą, że ich rozwiązania są błędne bo nie działają na wszystkich – na wszystkich takich jak ja, którzy, ukrywają swoje błędy.

Cholera! Jak dziecko chowam głowę w sweter, myśląc, że mnie nie widać.Przecież ja bez zająknięcia oszukuję sama siebie, wierząc, że nikt się nie dowie. Bo może nie dowie! – Ale co z tego?  To moja prawda, wyimaginowana rzeczywistość, w której robię wszystko dobrze, nie pomoże mi w dotarciu na szczyt. Już zapomniałam, że przyczyny braku efektów, należy szukać najpierw u siebie. 

Pisałam do Ciebie, by zapytać co źle robię, dlaczego pomimo, że tak bardzo chcę, a nie mogę zrealizować celów, a mobilizacja zaczyna się i kończy na poniedziałku. Ale chyba już nie potrzebuję Twojej odpowiedzi…

Byłam całkowicie szczera z Tobą/ze sobą, dzięki czemu wiem gdzie szukać. Wady i słabości to nic złego, każdy z nas je ma przecież, ja też. Ale ich świadomość i chęć eliminacji, jest jedyną drogą do przejścia na wyższy poziom drabiny do sukcesu. 

Dziękuję.

Charlottka

PS. A może Ty widzisz więcej niż ja i jesteś w stanie mi podpowiedzieć co według Ciebie robię źle? Obiecuję, że się nie obrażę! A może dobrym pomysłem jest poznanie szczerej opinii innych osób?

Listy do Ja – PRZYJAŹŃ

Droga PrzyJAciółko,

Znam Cię chyba od zawsze, przynajmniej takie mam wrażenie.

Śmiech do łez i łzy do poduszki, pierwsze sukcesy, upadki i porażki. O każdej porze dnia i nocy, na każdym kroku i na każde zawołanie – byłaś. Od małej dziewczynki z marzeniami do kobiety z wizją – jako jedyna znasz mnie, moje wszystkie sekrety i pragnienia jak nikt inny.

Ostatni czas szczególnie zapadł mi w pamięć. Dużo rozmawiałyśmy, czułam, że jesteśmy bliższe niż kiedykolwiek wcześniej. Świadomie otworzyłyśmy plac budowy naszej relacji, nas samych i naszego życia. Zaczęłyśmy od określenia słabych punktów projektu i drogi ich eliminacji. Połączenie mocnych fundamentów, najlepszych i niezbędnych materiałów oraz umiejętności ekipy budowlanej pozwoliły na skonstruowanie pięknej, wysokiej wieży z możliwością rozbudowy i adaptacji. Plan – stopniowa realizacja projektu, piętro po piętrze w górę.

Pamiętasz te poranki?
Za nim podniosłam oko, Ty już pełna energii krzyczałaś: „wstawaj, szkoda czasu na spanie, mamy tyle do zrobienia” (tak swoją drogą mogłaś być czasem bardziej subtelna). Wspólne mycie zębów, w rytm piosenki „Bo jak nie my to kto”, wprawiało mnie w tak głupkowaty nastrój, że cieszę się, że nikt tego nie widział ( i tu gdybym pisała do Ciebie przez współczesny komunikator pojawiłaby się tu małpka z zakrytymi oczami). Nie wypuściłaś mnie z domu bez śniadania, a tuż przez drzwiami słyszałam: „ Pamiętaj jesteś silna, poradzisz sobie ze wszystkim”. Chyba jedną z Twoich najgorszych wad i jednocześnie najlepszych zalet była szczerość. Bałam się jej, ale pozwalało mi to zobaczyć rzeczywistość taką jaka jest i ulepszać siebie. Bliżej, czy dalej, widząc Cię lub nie, czułam, że jesteś.

W porannej kawie, w wiosennej kałuży i zerkając przez szklaną szybę biurowca, szukam Twojego spojrzenia. Nie widzę Ciebie i nie poznaje siebie. Gdzie jesteś?

Odrzuciłam Cię, nasze rytuały, a do szuflady schowałam plany, wpadając w wir złych nawyków. Przepraszam. Brakuje mi Ciebie, ale kierując się Twoimi słowami nie zamierzam się poddać. Postanowiłam czerpać inspirację, od Ciebie, mojego największego motywatora. Bo już tam przecież byłyśmy. Znamy receptę? A zawsze i wszystko można odbudować, jeżeli tylko się chce. Prawda? Znowu zaczynam od projektu i podstaw konstrukcji, wierząc, że wrócisz i się przyłączysz.

A teraz pakuję list w butelkę i wrzucam do otwartego oceanu sieci, z nadzieją, że dotrze do Ciebie. A może znajdzie go ktoś inny, komu pozwoli on dostrzec i odnaleźć swojego najlepszego przyjaciela – siebie.

Charlottka

PS. Niech ten list zapoczątkuję nową tradycję rozmów z Tobą. CDN…

Szczęśliwa sama ze sobą

Idąc ulicą przez wielkie, jeszcze nie do końca poznane miasto, uśmiechała się do siebie. Tańczyła w promieniach słońca wpadającego przez zieloną taflę parków, które odbijały się od betonowo-szklanych powierzchni, mieniąc się na tysiące kolorów. Posiadała nieznaną dla niej moc – zarażała optymizmem każdego kogo spotkała na swojej drodze. Nie znała ich, a pomimo tej wirtualnej bariery, jakby za jednym dotknięciem różdżki, nabierali chęci do zmiany. Całe to szczęście zostało przerwane przez jeden moment. Kolana ugięły się pod ciężarem słów. Spadł deszcz, albo i śnieg, bo czas biegł szybciej niż ona. I kostki domina, jakby w niekończącym się ciągu, przewracały się jedna po drugiej. Proponowali parasol, ciepłą kawę, podawali rękę, ale to wszystko nie było tym, czym chciała – poczuć się znowu, jak wtedy. Znajdując schronienie w czerwonej budce telefonicznej, czekała aż wyjdzie słońce i wszystko naprawi.

Bloger też człowiek, bo dlaczego nie?

Czy myślicie, że Chodakowska albo Lewandowska nie mają żadnych problemów? A może w ich życiu wszystko toczy się z górki, a szczęście spływa do nich z każdej strony?

Nie, oczywiście, że nie. Każda jest człowiekiem, z krwi i kości. Ma gorsze i lepsze chwile. Przeżywa to, co dzieję się na świecie, naprawia relacje w domu i w pracy, ma wątpliwości i doświadcza wszystkich znanych nam emocji. Różnica polega na tym, że ich praca to motywowanie innych. Chcą być wzorem dla ludzi, których inspirują, dlatego walczą z przeciwnościami losu, które ich spotykają. Autentyczność poparta doświadczeniem, ogromna wiara w to, co mówią, dzielenie się energią, która wraca ze zdwojoną siłą to ich/ nasze paliwo.

Każdy z nas ma to w sobie – moc – która pozwala nam się podnieść nawet po największych porażkach i bólach. Tylko czas i sposób radzenia sobie z nimi jest różny, tak jak różne są nasze historie, doświadczenia, cechy osobowości oraz reakcje na napotkane okoliczności – ale zawsze mamy wybór – wziąć odpowiedzialność za swoje życie i podjąć walkę o marzenia albo liczyć, że samo się jakoś ułoży.

Wydaje mi się, że już kiedyś Wam o tym mówiłam, ale nie zaszkodzi powtórzyć,  bo to coś w co szczególnie mocno wierzę: szczęściem będziecie mogli obdarować innych, tylko jeżeli będziecie szczęśliwi sami ze sobą. Ja w pewnym momencie nie byłam,  a może przestałam – nie wiem. Straciłam coś i nie widziałam możliwości, by dać Wam energię, motywować i wspierać. Nie potrafiłam pomóc sobie, więc jak miałam pomóc Wam?

Zajęło mi to około 180 dni, by obudzić się z zimowego snu. I uwierzcie bądź nie, nie przyjechał książę na białym koniu, przywracając mnie do żywych bajkowym pocałunkiem. Nie było księcia, rumaka, wygranej w totka, ani żadnej gwiazdki z nieba. To była niełatwa droga i pełna długich rozmów, głównie samej z sobą (chociaż uczestniczyli też w niej inni – przyjaciele, którym w tym momencie dziękuję, że ze mną wytrzymali, dzwoniąc do mojej zamkniętej na cztery spusty budki telefonicznej ;)). Oczywiście w międzyczasie nie raz podejmowałam wyzwanie motywacyjne, ale kończyło się na „ zacznę od jutra”, a potem a bo pogoda, a bo praca i „ a bo” – zawsze wygrywało.

Pewnego dnia usiadłam i zaczęłam dyskusję:

–  ok, nie jesteś szczęśliwsza – to fakt,  więc zastanów się, co możesz zrobić by być – to rozwiązanie. Ale weź odpowiedzialność w swoje ręce i przede wszystkim podnieś swoją szanowną z łóżka, za nim od tej czekolady przybierze rozmiar szafy, bo to Ci na pewno nie pomoże wrócić na dobre tory. Ruszyłam…. Tańce, zdrowe jedzenie, książki i znów poczułam, że robię coś dla siebie, że się rozwijam. To była lawina. A potem pewnego niedzielnego poranka powiedziałam sobie, nigdy nie będzie odpowiedniego momentu i mnie olśniło, że dzielenie się z Wami moimi przeżyciami i doświadczeniem to właśnie jest to, co czyni mnie szczęśliwszą.  I tym sposobem jestem znowu z Wami.

ChO.

PS. Naprawdę cieszę się, że jestem tu i teraz z Wami.

Budujemy NAWYK – sierpniowe wyzwanie.

Ruszam z nowym wyzwaniem.

W sierpniu zadbamy o NAWYKI – jest kilka prostych zasad dzięki, którym nauczysz się jak odżywiać się zdrowo, co robić by nie tylko wyrzeźbić, ale i utrzymać fit sylwetkę. Gwarantuję Ci, że trzymając się tych reguł, szybko wejdzie Ci to w nawyk, a już po miesiącu zobaczysz pierwsze efekty.
Decyzja należy do Ciebie, wchodzisz w to?:)
Fit kodeks:
  1. Jemy! i to nie mało!
  • 5 posiłków dziennie (zbilansowanych – zawierających białko, tłuszcze, węglowodany złożone, witaminy i minerały, np. na obiad 80-100g grilowanego fileta z rybki, 200g grilowanych warzyw i 50g kaszy jaglanej),
  • nie wychodzimy bez śniadania z domu,
  • przerwy między posiłkami to 3-4 godziny,
  • nie podjadamy w przerwach,
  • dorzucamy do każdego posiłku dużą ilość warzyw lub owoców,
  • lekką kolację jemy max. 2-3 godziny przed snem (np. twarożek z warzywami, sałatkę).
  1. Unikamy:
  • słodyczy i słonych przekąsek ( dozwolona gorzka czekolada),
  • węglowodanów prostych ( czyli to co powyżej + białe pieczywo, biały makaron i ryż),
  • węglowodanów na kolację,
  • owoców na wieczór,
  • gotowych dań z paczki, sosów z proszku itd.,
  • napojów słodzonych (soków, napojów gazowanych, wód smakowych),
  • dużej ilości alkoholu ( szczególnie w mieszance z innymi napojami),
  • dużej ilości kawy i czarnej herbaty ( dozwolona max 1 kawa, a herbata do woli ale zielona).
  1. Pijemy DUŻO wody 
  • min. 1,5 – 2l dziennie,
  • wodę pijemy w odstępach czasowych np. dzielimy 2l wody na szklanki (po 250ml), 8 szklanek dziennie,
  • przed śniadaniem pijemy kubek ciepłej wody z cytryną ( dla pobudzenia metabolizmu).
  1. Ćwiczymy
  • min. 3 dni w tygodni, max. 6 (pamiętaj o odpoczynku),
  • wybieramy cel, a później dostosowujemy do niego rodzaj ćwiczeń i intensywność. Co zrobić by trening był efekty przeczytasz tu: http://bit.ly/1fFWd7C,
  • układamy program treningowy, dostosowując go do naszego wolnego czasu.
  1. Nie zapominamy, że
  • dbamy o systematyczność,
  • nie porównujemy się z innymi,
  • nie oczekujemy, że po dwóch tygodniach będą efekty i nie poddajemy się,
  • mierzymy swoje wymiary ( talia, biodra, udo i przedramię – w najszerszym punkcie),
  • robimy sobie dwa zdjęcia przed i po w tym samym stroju (nie musimy nikomu go pokazywać, robimy to dla siebie, by zobaczyć efekty).
Ja wybrałam trening z Nike ( więcej o treningu: http://bit.ly/1SPgyFs), z którym ćwiczyć będę już drugi miesiąc. Zwiększyłam poziom i ilość treningów – 4 treningi domowe, do tego 2x bieganie i moje ukochane treningi taneczne. To duże wyzwanie, wymagające bardzo dobrej umiejętności zarządzania czasem 🙂 ale podobno cel uświęca środki 🙂
Możesz to olać i siedząc dalej na kanapie czekać na cud, powtarzając w kółko – „ja to nie mam czasu na takie rzeczy” lub pozostać wiernym obserwatorem, by pewnego   dnia się przekonać, że to jedyna droga jeżeli chcesz mieć zdrowe i szczupłe ciało. Tylko po co czekać?
Przyłącz się dziś!
Sierpniowe wyzwanie uważam za rozpoczęte! 🙂
Pamiętaj Twoje nawyki zależą od Ciebie.
Do dzieła!
ChO.
PS. Jeżeli masz jakieś pytania, wątpliwości pisz śmiało (charlotteoya@gmail.com) 🙂 jeżeli chcesz się podzielić ze mną swoją metamorfozą, pisz!:) będę szalenie szczęśliwa, razem z Tobą 🙂