cel

Listy do JA – marzenia

Kochana,

Pamiętasz jak kiedyś w letnie popołudnia przesiadywałyśmy na białym parapecie w babcinym domu? Przez otwarte okiennice, przebijając się przez strumień kropli, wpadały promienie słońca, a za nimi można było zauważyć barwny most prowadzący do nieba. Tajemnicze ‚kiedyś’, posiadające termin „jak będę dorosła” , w oparciu o dziecięcą fantazję, powodowały, że wszystko wydawało się możliwe. Pieniądze, polityka, religia, stereotypy i to co wypada, a co nie, nie mogło stanąć na drodze marzeniom. Część z nich silnie zakorzeniając się w podświadomości przez wiele lat popychała do podejmowania decyzji, aż w końcu doprowadziła do miejsca, w którym jestem.

Wiesz, że ja nadal wierzę? nie w moc marzeń, ale w to, że jestem w stanie je spełniać. Wiele osób powtarza mi, że mam zbyt wysokie ambicje, co w dawnym języku oznaczało wybujałą wyobraźnię. Słysząc to, uśmiecham się tylko. Wokół mnie zostają Ci, którzy motywują, by iść po więcej, bądź gdy dostrzegają, że frunę w nieodpowiednią stronę, pomagają zmienić kierunek lotu.

Znasz mnie kiedyś przeklinałam moją dwojaką osobowość, ale dziś doszukuję się w niej zalet. Będąc zodiakalnym bliźniakiem, zawarłam pakt i współpraca mojego teamu przynosi efekty. Wyobraź sobie, że gdy ta pierwsza – Wizjonerka sobie coś wymarzy, to ta druga Realistka przeanalizuje, określi termin i sposób realizacji. I tak właśnie w mojej wewnętrznej fabryce marzenia zamieniają się w cele, a mała dziewczynka z fantazją staje się kobietą z wizją.

A właśnie a pro po wizji, czy pokazywałam Ci kiedyś mój mały, czarny, kwadratowy notes? Wygląda zwyczajnie ale jest w nim coś magicznego i jest bardzo osobisty, bo zawiera wszystkie moje pragnienia. Białe kartki zapełniają się stopniowo słowami, a te po pewnym czasie zamieniają się w rzeczywistość – i to jest ta magia. Zapisuję, wykreślam i dopisuję, a lista ciągle rośnie. Przewracam strony z poczuciem spełnienia, przypominając jak wiele jeszcze mam do zrobienia. Natomiast jeden z moim dobrych znajomych, na pewno go poznałaś kiedyś, wszystko o czym sobie zamarzy, zapisuje na kredowej ścianie między salonem, a kuchnią. Odwiedzając go nie tak dawno miałam okazję widzieć tę okazałą listę, a teraz obserwuję jego fejsbookową tablicę, na której dzieli się zrealizowanymi celami. Musze przyznać, że jest to dla mnie bardzo inspirujące.

Przykładów i sposobów mogłabym podać Ci jeszcze kilka, ale wrócę do meritum. Spotykam osoby niezadowolone z życia, narzekające na wszystko co możliwe i tak zastanawiam się, co stoi na przeszkodzie ich marzeniom? Co nie pozwala im, ich zrealizować? Nieustannie szukając inspiracji, znając swoje zalety, talenty i pragnienia oraz mając wokół siebie ludzi, którzy w Ciebie wierzą, nawet przez myśl mi nie przejdzie, że się nie uda.

Dziś rozkoszując się uczuciem spełnienia i promieniami słońca, wpatruję się w lazurową wodę, zamykam oczy i znowu marzę, bo wierzę, że się uda i zrobię wszystko, by tak się stało.

ChO

PS. Przesyłam Ci pozdrowienia ze Złotej Zatoki w Hiszpanii – jest bajecznie.

 

Listy do JA – kompleksy

Tak, jak każdy mam kompleksy. Tak, akceptuję siebie, a wobec wszystkiego co mogę w jakikolwiek sposób sama zmienić, mam plan, który systematycznie wdrażam.

Mimo wszystko ostatnio, dużo narzekam. A może zawsze tak było?

W sumie to przecież mogę wiem, kto mi zabroni? Tylko po co? Co mi to daje?

Olka, by powiedziała pogadaj sobie, ulży Ci….

Tylko czy, aby na pewno? Czy wypowiadaniem negatywnych myśli rozwiążę problem? i czy przez to całe gadanie, które na początku przypomina ciemną chmurę wiszącą na niebie, a w pewnym momencie przemienia się w ulewę, burzę i wichurę powodującą całkowite zniszczenia wszystkiego co dookoła, dojrzę słońce?

Rozważmy różne opcje.

Przypadek 1.

Znajduję słuchacza – koleżankę, z wyobraźnią, której udziela się aura pogodowa. W prognozie tornado, bez szansy na rozpogodzenia! A nam dwóm, meteopatkom pozostaje zamknąć się w domu, zasłonić rolety, napić się wina i płakać.

Przypadek 2.

Znajduję słuchacza – koleżankę – pogodynkę. Meteorologiem, bym jej nie nazwała, bo na podstawie jakich badań, czy teorii twierdzi: „Ty i kompleks, niby gdzie? Nie przesadzaj.” albo „taki problem to nie problem, inni mają gorzej”. Generalnie na swojej plastikowej mapie z uśmiechem przykleja mi małe słoneczko, co miej więcej oznacza „u Ciebie słońce a w pozostałej części deszcz”.

Przypadek 3.

Nie znajduję słuchacza. Rozmawiam sama ze sobą, tzn z Tobą. Albo to może już moje myśli są głośniejsze niż wypowiadane słowa. W razie nagłej trąby powietrznej robię zapasy jedzenia i czekolady. Na szklanym ekranie przez godzinę doszukuję się słońca – i Eureka! jest – piękne okrągłe mieniące się wszystkimi odcieniami koloru żółtego. Po kolejnej godzinie zdaję sobie sprawę, że nie dam rady go stamtąd wyciągnąć. Wieczorna kąpiel, a w lustrzanym odbiciu dostrzegam błyskawice. Czy już zwariowałam? Kładąc się spać myślę sobie burza, burza, burza. Wstaję rano i co – burza! Czy jestem magikiem?

Przypadek 4.

Nie szukam słuchacza. Kupuję parasol. Wracam do domu, pomimo ulewy suchutka, ale zakupiony sprzęt uległ zniszczeniu. Wichura szaleje, więc latam jak oszalała uszczelniając wszystkie okna. Nakładam stopery do uszu, by nie słyszeć gromów. Chowam się pod ciepły koc i czekam, aż przejdzie. A jak nie to jutro będzie nowy dzień, mam jeszcze kurtkę przeciwdeszczową.

Musi być jakiś przypadek 5 i  niezależnie czy pogadałam, czy nie, rozwiązanie istnieje. Muszę je znaleźć bo inaczej się pochoruję przez tą pogodę.

Na ten temat mogłabym rozwodzić się długo, posługując się różnymi metaforami. Niesamowite jest to jaką kompleks może mieć moc niszczącą, a jego rozmiar może osiągnąć rangę największego problemu i doprowadzić do kataklizmu. Doskonale zdaję sobie sprawę, że narzekaniem nic nie wskóram. Co więcej wiem też, że to dotyczy to każdego: Marty ze sklepu pod blokiem, która nigdy się nie uśmiecha, Pani dyrektor, która pokazując śnieżno białe zęby mówi mi: nie widzę możliwości współpracy, a także instagramowej gwiazdy z hashtagiem #życiejestpiękne. Nie jest to pocieszające ale pozwala zrozumieć, że nie mogę skupiać się na tym, że ktoś ma lepiej, a tym bardziej gorzej, tylko iść obraną drogą i pracować nad sobą.

Wszystko to wiem, tylko od czasu do czasu muszę sobie to przypomnieć, by mieć pewność, że ta długa i kręta droga na szczyt w moim przypadku z parasolem w ręku prowadzi w stronę słońca.

Jeszcze o tym pogadamy, a w między czasie może uda mi się spisać w punktach jak radzić sobie z problemem jakim są kompleksy.

Charlotte

PS. Dobrze mieć takiego kompana jak TY 🙂

Podsumowanie tygodnia: ZMIANA

ZMIANA – dla mnie to wyjątkowy temat.

Dlaczego?

Właśnie tak rozpoczęłam moją blogową przygodę – od ZMIANY – i właśnie to jest przewodnim tematem mojego bloga. Jestem Charlotte – dziewczyna z MISJĄ zainspirowania Ciebie i innych kobiet do podejmowania odważnych decyzji i dokonywania ZMIAN na trzech polach Ciało, Umysł i Dusza. Postaram się przekonać Cię, że Magia CUD’u jest tylko w Twoich rękach – uwierz i działaj!

Zmiana może odbywać się w każdym momencie i w każdej dziedzinie 🙂

Dlaczego dokonuję zmian?

  • po pierwsze bo jestem kobietą, a kobieta zmienną jest 😉
  • po drugie dlatego, że chcę ulepszać siebie.

Ostatni tydzień był dla mnie pod pewnym kątem przełomowy. Pokonałam przeszkody i przełamałam bariery, które do tej pory nie pozwalały mi iść na przód. I idę dalej dumna z siebie, gotowa do niesienia pomocy i pełna inspiracji.

Zapytasz: Jak dokonać zmiany? Jak zacząć?

Ja wierzę, że ZMIANY zaczynamy od siebie.

Jeżeli naprawdę chcesz – a tylko wtedy jesteś w stanie tego dokonać, możesz zacząć od rozmowy z samą sobą . Kto nie jak nasz wewnętrzny głos jest nam wstanie podpowiedzieć co robić. A jeżeli chcemy szukać dalej warto wykonać zadanie z serii #SoulTrening czyli  trening duszy, które pomoże odnaleźć Ci przyczyny problemów i udoskonalić samą siebie. Zmianę można dokonać w 6 prostych krokach. Jak? – rzuć okiem na ten artykuł .

Przyłącz się do grona kobiet sukcesu, które wzięły odpowiedzialność we własne ręce  i  zmieniły swoje życie 🙂

ChO

PS. Śledząc mojego bloga, będziesz otrzymywać wszystkie niezbędne wskazów, które pomogą Ci dokonać zmian w Twoim życiu.

#SoulTraining cz.1 Napraw Siebie

Mówią zmiany zacznij od siebie.

Nie inaczej i nie odwrotnie!

Chęć zmiany wynika z problemu, który obezwładnia nasze myśli, nastrój, a nawet sen. Jeżeli chcesz znaleźć rozwiązanie, poznaj przyczynę.

Mam dla Was zadanie, przetestowane. Sprawdza się idealnie.

ZADANIE. Napraw Siebie.

  1. Weź czystą kartkę papieru, ułóż ją poziomo. Na górze napisz „JA” i podziel ją na trzy części.
  2. Po lewej zapisz MOJE WADY w środku MOJE ZALETY, po prawej W CZYM JESTEM DOBRA. Uzupełnij ją,  wypisując tyle cech ile potrafisz.
  3. ZASADY: Bądź SZCZERA ze sobą i NIE ŚPIESZ się. To zadanie wymaga czasu, nie musisz zrobić tego od razu, zastanów się dobrze! i PAMIĘTAJ, że robisz to dla siebie
  4. Poproś rodzinę, przyjaciół, znajomych z pracy, a może nawet pracodawcę, wszystkie osoby, których opinia jest dla Ciebie ważna, by wypisały po 3 Twoje wady, zalety i umiejętności.
  5. Wszystkie zebrane opinie dopisz do swojej listy. Podkreśl te, które się powtarzają – mogą mieć największe znaczenie i być rozwiązaniem
  6. Dokonaj własnej analizy!

Przykładowy tekst, który możesz użyć do rozsyłania 🙂

Piszę z ogromną prośbą, potrzebuję Twojej pomocy.  Będę wdzięczna jeżeli uda Ci się napisać mi najszczerzej jak potrafisz jakie są moje 3 wady, 3 zalety, 3 umiejętności (kompetencje, talenty itp.). Twoje odpowiedzi mogą, pomóc mi udoskonalić siebie. Dziękuję

Najważniejsze!

  • Nie obrażaj się.
  • Przyjmuj opinie z pokorą i zawsze dziękuj.
  • Nie oczekuj niczego. Nie od każdego otrzymasz odpowiedź ( nie wszyscy mają odwagę, bądź chcą poświęcić Ci swój czas), a niektórym zajmie to więcej niż jeden dzień.
  • Bądź gotowa na krytykę! Może na początku zaboleć, ale pamiętaj, że w efekcie może przyczynić się do znalezienia problemu.

Będziesz zaskoczona! Na liście pojawią się pozytywne cechy i umiejętności, o których albo już nie pamiętasz, albo których nawet nie jesteś świadoma.

Powodzenia!

ChO

 

Budujemy NAWYK – sierpniowe wyzwanie.

Ruszam z nowym wyzwaniem.

W sierpniu zadbamy o NAWYKI – jest kilka prostych zasad dzięki, którym nauczysz się jak odżywiać się zdrowo, co robić by nie tylko wyrzeźbić, ale i utrzymać fit sylwetkę. Gwarantuję Ci, że trzymając się tych reguł, szybko wejdzie Ci to w nawyk, a już po miesiącu zobaczysz pierwsze efekty.
Decyzja należy do Ciebie, wchodzisz w to?:)
Fit kodeks:
  1. Jemy! i to nie mało!
  • 5 posiłków dziennie (zbilansowanych – zawierających białko, tłuszcze, węglowodany złożone, witaminy i minerały, np. na obiad 80-100g grilowanego fileta z rybki, 200g grilowanych warzyw i 50g kaszy jaglanej),
  • nie wychodzimy bez śniadania z domu,
  • przerwy między posiłkami to 3-4 godziny,
  • nie podjadamy w przerwach,
  • dorzucamy do każdego posiłku dużą ilość warzyw lub owoców,
  • lekką kolację jemy max. 2-3 godziny przed snem (np. twarożek z warzywami, sałatkę).
  1. Unikamy:
  • słodyczy i słonych przekąsek ( dozwolona gorzka czekolada),
  • węglowodanów prostych ( czyli to co powyżej + białe pieczywo, biały makaron i ryż),
  • węglowodanów na kolację,
  • owoców na wieczór,
  • gotowych dań z paczki, sosów z proszku itd.,
  • napojów słodzonych (soków, napojów gazowanych, wód smakowych),
  • dużej ilości alkoholu ( szczególnie w mieszance z innymi napojami),
  • dużej ilości kawy i czarnej herbaty ( dozwolona max 1 kawa, a herbata do woli ale zielona).
  1. Pijemy DUŻO wody 
  • min. 1,5 – 2l dziennie,
  • wodę pijemy w odstępach czasowych np. dzielimy 2l wody na szklanki (po 250ml), 8 szklanek dziennie,
  • przed śniadaniem pijemy kubek ciepłej wody z cytryną ( dla pobudzenia metabolizmu).
  1. Ćwiczymy
  • min. 3 dni w tygodni, max. 6 (pamiętaj o odpoczynku),
  • wybieramy cel, a później dostosowujemy do niego rodzaj ćwiczeń i intensywność. Co zrobić by trening był efekty przeczytasz tu: http://bit.ly/1fFWd7C,
  • układamy program treningowy, dostosowując go do naszego wolnego czasu.
  1. Nie zapominamy, że
  • dbamy o systematyczność,
  • nie porównujemy się z innymi,
  • nie oczekujemy, że po dwóch tygodniach będą efekty i nie poddajemy się,
  • mierzymy swoje wymiary ( talia, biodra, udo i przedramię – w najszerszym punkcie),
  • robimy sobie dwa zdjęcia przed i po w tym samym stroju (nie musimy nikomu go pokazywać, robimy to dla siebie, by zobaczyć efekty).
Ja wybrałam trening z Nike ( więcej o treningu: http://bit.ly/1SPgyFs), z którym ćwiczyć będę już drugi miesiąc. Zwiększyłam poziom i ilość treningów – 4 treningi domowe, do tego 2x bieganie i moje ukochane treningi taneczne. To duże wyzwanie, wymagające bardzo dobrej umiejętności zarządzania czasem 🙂 ale podobno cel uświęca środki 🙂
Możesz to olać i siedząc dalej na kanapie czekać na cud, powtarzając w kółko – „ja to nie mam czasu na takie rzeczy” lub pozostać wiernym obserwatorem, by pewnego   dnia się przekonać, że to jedyna droga jeżeli chcesz mieć zdrowe i szczupłe ciało. Tylko po co czekać?
Przyłącz się dziś!
Sierpniowe wyzwanie uważam za rozpoczęte! 🙂
Pamiętaj Twoje nawyki zależą od Ciebie.
Do dzieła!
ChO.
PS. Jeżeli masz jakieś pytania, wątpliwości pisz śmiało (charlotteoya@gmail.com) 🙂 jeżeli chcesz się podzielić ze mną swoją metamorfozą, pisz!:) będę szalenie szczęśliwa, razem z Tobą 🙂

7 rzeczy które sprawią, że Twój trening będzie efektywny i przyjemny

Wszyscy mówią o unoszących się endorfinach tuż po treningu i ogromnej satysfakcji , a Ty wciąż czujesz, że zmuszasz się do ćwiczeń?
Bądź spokojny, to normalne 😉 szczególnie na początku drogi.
To kiedy ćwiczenia zaczną mi sprawiać przyjemność?
Otóż wtedy gdy zobaczysz efekty lub gdy inni je zobaczą i będą gratulować Ci, bądź zazdrościć 😉
Wtedy właśnie pojawi się uczucie, że to co robisz ma sens. Będziesz dumny z samego siebie, ponieważ będziesz wiedział, że sam na to pracujesz.
Co zrobić by trening był efektywny i przyjemny ?:
       1. Wybierz typ sportu, który najbardziej lubisz
Nie zmuszaj się do biegania, nie chodź na siłownię gdy czujesz, że to nie to. Ale pamiętaj, że gdy nie spróbujesz to się nie przekonasz 😉 a siedzeniem na kanapie i narzekaniem nie pomożesz sobie. Wymówki wrzuć do szuflady i zamknij na klucz.
     2. Realnie dobierz typ sportu do swojego celu
Cele mogą być różne – chcę wyszczuplić ciało, ujędrnić, bądź zbudować mięśnie, chcę poprawić swoją kondycję, bądź chce się tylko trochę poruszać itd. Wachlarz wyboru sportów jest szeroki ale zastanów się czego oczekujesz, wybierz rodzaj treningu i dobierz intensywność.
      3. Podejdź do ćwiczeń holistyczne
Wydaje Ci się, że jak będziesz robił 100 „brzuszków” dziennie to osiągniesz efekt płaskiego i wyrzeźbionego brzucha. Nic bardziej mylnego. Trenując całe ciało, Twój brzuch również będzie pracował, a dla partii ciała, na której chcesz się skupić, zwiększ intensywność, bądź dołóż więcej ćwiczeń.
     4. Jedz
Pamiętaj, że przez głodówki nic nie osiągniesz, a na pewno nie będzie to efekt długotrwały. Jedz systematycznie, ale mniejsze porcje. Pij dużo wody (min.1,5l ). Uunikaj słodyczy, słonych przekąsek, białego pieczywa i białego makaronu, tłustych sosów. Zjedz kolację, ale lekką, maksymalnie 2/3 godziny przed snem.
      5. Ciesz się małymi rzeczami
Ta zasada obowiązuje w każdej dziedzinie naszego życia – Idź po dużo, ale pamiętaj, że na sukces wpływa tysiące małych rzeczy. Naucz się z nich cieszyć, one będą Twoim paliwem do dalszej pracy.
      6. Nie porównuj się z innymi
Pamiętaj, że każdy z nas ma inne uwarunkowania genetyczne. U jednych efekty widać szybciej u innych wolniej, jedni nie muszą robić wiele by osiągnąć to na co inni muszą pracować miesiącami. Dlatego niech ludzie będą dla Ciebie inspiracją, ale skup się na sobie i swoim celu.
    7. Bądź cierpliwy
Nie oczekuj, że ćwicząc raz w tygodniu na zajęciach fitness, Twoje ciało będzie umięśnione i jędrne już po miesiącu. Pamiętaj, że osiąganie celu to proces, efekt przyjdzie, tylko bądź cierpliwy. Jeżeli długo nie widzisz efektu, wróć do mnie i zobacz czy, nie pominąłeś któregoś z powyższych punktów, bądź poradź się specjalisty.
   
Jeżeli myślisz, że trening będzie kiedykolwiek tak przyjemny jak leżenie z książką na leżaku na plaży, to Cię zmartwię. To inny rodzaj przyjemności. Trening to ciężka praca, wymaga niejednokrotnie poświęceń, lepszej organizacji czasu i dużej siły woli. Uwierz, że masz ją w sobie i wyjdź na przeciw swoim celom. Gdy zobaczysz pierwsze efekty poczujesz TĘ MOC 🙂
Ja wybrałam taniec, ale aby osiągnąć swoje cele dokładam do tego trening w domu na całe ciało ( więcej o moim treningu http://bit.ly/1SPgyFs), a ostatnio zaczęłam biegać – choć nie jest to moja ulubiona forma sportu, ale przyspiesza efekt, który chcę osiągnąć. Nagrodą są dla mnie Wasze ciepłe słowa, kolejne zmotywowane osoby i to co widzę w lustrze 🙂
ChO.
PS. Ostatni tydzień i podsumowanie miesięcznego wyzwania 🙂 ciekawa jestem, co Tobie udało się osiągnąć w przeciągu tego miesiąca.

Czy sukces zbudowała na znanym nazwisku? – spotkanie z Dominiką Kulczyk

Dominika Kulczyk – z natury społecznica i buntowniczka, z wykształcenia politolog i sinolog. 35-letnia córka najbogatszych rodziców w Polsce. Na swoim koncie ma wiele sukcesów biznesowych. Prywatnie mama dwójki dzieci i spełniona kobieta.

Czy sukces zbudowała na znanym nazwisku?
 
Cześć jestem Dominika – rzuciła, z uśmiechem na twarzy, na networkingowym śniadaniu dla kobiet, organizowanym przez Fundację Przedsiębiorczości Kobiet, w jednej z Warszawskich kawiarni.
 
Przez prowadzącą zostaje przedstawiona jako: założycielka i prezes Kulczyk Foundation i Green Cross Poland, członek Rady Nadzorczej Kulczyk Investments, prezes zarządu Polsko Chińskiej Rady Biznesu, wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, współzałożycielka Grupy Firm Doradczych Values.
11666309_831665160251334_5997657571004685494_n11123042_10207448349349227_2106120064_n
Zaznacza, że w obecnym momencie, w większości z tych firm  tylko bywa na ważnych spotkaniach, a swoje serce i czas wkłada w działania społeczne i charytatywne. Fundacja i program Efekt Domina to miejsce gdzie odnalazła prawdziwą siebie.
Chwilę później zaczyna opowiadać, wracając wspomnieniami do dzieciństwa, o życiu rodzinnym i niedzielnych obiadach, gdzie zawsze poruszane były tematy ekonomi, nowych biznesów i polityki – dziś bardzo doceniam tego wartość – przyznaje Dominika. Ale nie było tak łatwo jak się wydaje – ciągnie dalej. Z odziedziczonym nazwiskiem wiąże się wiele pięknych chwil i wyzwań, które mnie ukształtowały. Rodzice bardzo dużo wymagali ode mnie i mojego brata, a ich wyobrażenia o mojej drodze życiowej mijało się z moim. Podkreśla, że zawsze była inna, zbuntowana, dużo pytała, wchodziła w dyskusje, ale długo jej zajęło by przebić się przez mur i obrać swoją własną drogę.
Chciała zostać reporterem wojennym i pomagać. Dużo uczyła się języków obcych, ukończyła sinologię – naukę języka chińskiego i wyjechała do Azji. Uczestnicząc w pierwszej misji poczuła, że to jest to co chciałaby robić. Ale całkowita zmiana przyszła dopiero wraz z rozwodem.
Dziś czuje się spełniona i głośno mówi, że nie jest tylko córką Państwa Kulczyk, ale kobietą, która potrafiła prawdziwie realizować swoje marzenia. Kocha swoje dzieci i spędza z nimi każdą wolną chwilę, ale wierzy, że tylko będąc sobą, pokazuje dzieciom wzorzec mówiący „idź za głosem serca”.
Wszystkim nam szukającym swojej drogi życiowej radzi, by stworzyć własne 10 przykazań, którymi będziemy się kierować, nie patrząc na utrarte schematy i wzorce społeczne. Nigdy nie jest za późno, jak widać na moim przykładzie – przypomina – ale nie warto odkładać planów i marzeń na później. Najważniejsze to pozbyć się strachu.
Historia Dominiki Kulczyk to pokazuje, że samo nazwisko nie gwarantuje jeszcze pełni szczęścia. Każdy z nas bez względu na status majątkowy musi pokonać bariery i odnaleźć w sobie siłę, by obrać właściwy dla nas kierunek. Zamiast tracić energię na zastanawianie się, czy komuś jest lepiej, bądź łatwiej, zawalczmy o własne szczęście. Bądźmy wdzięczni za to co otrzymaliśmy, zauważajmy ludzi, którzy są w okół nas i  z odwagą wyjdźmy naprzeciw marzeniom.
ChO.
PS. Nie zapominajmy tego, czego uczy nas Dominika poprzez działalność charytatywną – warto zauważać i pomagać. Nie musisz jechać do krajów, dotkniętych kataklizmem, biedą czy chorobami, rozejrzyj się dookoła siebie, na pewno i w Twoim otoczeniu znajdą się osoby, które potrzebują pomocy.
 

Gwiazdy Kupisza

Robert Kupisz, znany polski projektant modowy, który zasłynął dzięki swoim grungowym kolekcjom.

Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w kolejnym awangardowym pokazie mody marki Qπш. Stylowa sceneria, świetna muzyka ( porywająca do tańca – ledwo usiedziałam na krześle 😉 ) – idealnie dobrane do kolekcji w stylu gangsta. Oczywiście nie obeszło się bez moich wnikliwych analiz. Tak samo jak w przypadku pokazu tańca mistrzów i tu za perfekcyjnym efektem finalnym stoi długa historia oraz ciężka praca.

11421450_10207317497798020_1508346651_n

Ustalmy jedno! sukces z nieba nie spadnie ;), a koncepcja przeznaczenia, o tym, że los zapisany jest w gwiazdach sprawdza się tylko, jeżeli przyjmiemy, że:
– LOS – to droga, którą kształtują nasze wybory,
-a GWIAZDY – to pasja, talent, osobowość i wszystko to, co jest dla nas drogowskazem do spełnienia.
Gwiazdy Kupisza to jego liczne talenty i odwaga w dążeniu do szczęścia. On, tak jak i każdy człowiek sukcesu przebył długą i krętą drogę. Chłopak z małego miasteczka, w którym zawsze drzemała dusza artystyczna, ukończył liceum plastyczne, a następnie studia pedagogiczne. Jego pasją był taniec, zdobył III miejsce w World Latin Formation Championships i założył szkołę Step by step w Kielcach. Jednak jak się okazało, to nie było to, czego szukał. Podejmując ryzyko wyleciał do Londynu, gdzie ukończył kurs stylizacji fryzur, a tuż po powrocie do Polski stał się jednym z czołowych stylistów w tej dziedzinie. Decyzja, którą podjął okazała się przepustką do świata mody, którą tworzył od dawna, przerabiając własne ubrania w swoich czterech ścianach.
Historia Roberta pokazuje nam, że nie warto stać w miejscu, że nie można bać się podejmować ryzyka, bo nigdy nie wiemy, co nas może spotkać.
Czasami decydujemy się tkwić w czymś, tylko dlatego, że czujemy się tam komfortowo i bezpiecznie, poświęcając tym samym swoje szczęście.
 
Podsłuchane w niedzielne popołudnie:
X: Perspektywa jutrzejszego dnia, Ci klienci, wiecznie narzekająca szefowa, nadgodziny, nie pozwala mi się dziś zrelaksować. Nie znoszę tej pracy. 
Y: To czemu jej nie zmienisz (dobre pytanie!)?
X: A bo właściwie to płacą w miarę przyzwoicie, może szału nie ma ale daję radę. Poza tym, gdzie ja teraz znajdę pracę i już na samą myśl szukania, zaczynania wszystkiego od początku to mi się odechciewa. 
 
Ja na samą myśl to się trzęsę!
Problem nie leży w poniedziałku, złym szefie, polityce czy deszczu za oknem tylko w umiejętności wyjścia z ochronnej bańki i podjęcia decyzji – tak chcę to zmienić, bo chce być szczęśliwa. Każda zmiana wiąże się z ryzykiem, ale jeżeli go nie podejmiesz, będziesz w tym miejscu, w którym jesteś i nigdy się nie przekonasz.
11414532_10207317497678017_1308318073_n
Przyłączam się do dewizy Roberta Kupisza, – „Każdy człowiek ma potencjał, żeby osiągnąć swój cel; potrzeba jedynie wiary i odwagi na realizację swoich marzeń”.
ChO.
PS. Odszukaj swoje gwiazdy i zrób mapę, która pomoże Ci odnaleźć drogę 🙂
PS2. Zabrzmiało zbyt patetycznie? To wkrótce o Mapowaniu życia  🙂

Jest plan

Do wakacji został jeszcze miesiąc, więc nie poddaję się i pracuję dalej, a w między czasie opracowuję nowy plan tanecznego rozwoju.

CEL traktuję jako projekt, a siebie jako jego managera i wykorzystuję wiedzę zdobytą w trakcie studiów z dziedziny zarządzania projektami. Dlatego w moim życiu musi być plan.

Organizacja i planowanie to mój sposób na motywację do systematycznej pracy. Do tego dodaję działanie i krok po kroku dążę do realizacji celu. Dla tych długoterminowych plan to przypominajka, by w ferworze kreatywności, bądź chwil słabości nie zapomnieć o tym do czego się dąży. Dla krótko – by pogodzić je ze wszystkimi obowiązkami dnia codziennego i zmieścić się w 24h godzinach.

Moimi kamieniami milowymi są najczęściej turnieje bądź wydarzenia publiczne, do których się przygotowuję.

Dlaczego? – bo to sprawdzian, w trakcie którego w warunkach stresowych ciało tańczy, to co stało się już dla niego nawykiem. Wszystkie pozostałe elementy pomimo, że podczas treningu wyglądały idealnie, zostały zweryfikowane i trafiają do worka z napisem „do poprawy”. W ten sposób otrzymuję gotowy feedback i wiem nad czym pracować.

W swoim czarnym notatniku (bo jestem zwolennikiem tradycyjnego planowania) do listy TO DO zapisuję:

  • poprawę kondycji,
  • mówiąc językiem mojego Pro – Stanie w parkiecie – czyli ciało osadzone jest w parkiecie, ruch wychodzi od nogi i zachowujemy równowagę (brzmi jak nic trudnego, gorzej praktyce),
  • poprawa dynamiki („szybkie” nogi, głowa i ciało w obrocie – to tak w wielkim skrócie),
  • focus (taneczna nomenklatura) czyli wzrok w kierunku tańca i kontakt z publicznością,
  • taniec w rytmie (bo zdarza mi się z niego wypadać – to trochę tak jak w trakcie wystąpienia publicznego zaczynamy ze stresu mówić coraz szybciej, nie słysząc samych siebie),
  • elastyczność (może jakiś szpagat),
  • praca nad wyglądem ciała (oczywiście włączając w to odpowiednią dietę),
  • do tego wszystkiego dorzucam naukę nowego tańca i show dance,
  • nie zapominając o utrwalaniu i udoskonalaniu dotychczas nabytych umiejętności.

Lista jest długa, a że według teorii cel musi być realny i mierzalny, termin to pół roku, a miarą będzie czterech zatańczonych tańców pod rząd, z czego ostatni z taką samą dynamiką, osadzeniem w parkiecie, rytmem i focusem, jak pierwszy.

Jeżeli i Ty chciałbyś skorzystać z tej metody – pamiętaj!:

Cel to Projekt.

Ty – to jego Manager.

Zrób plan, termin, wyznacz kamienie milowe, punkty kontrolne, osoby i rzeczy, które będą niezbędne do jego realizacji. Już na starcie wypisz sobie potencjalne problemy które możesz napotkać i sposoby jak je rozwiązać. Zastanów się co Cię motywuje i w chwilach gdy masz ochotę się poddać zajrzyj do tej listy. Działaj, nie zwlekaj 😉

ChO.

PS. Taka jest moja metoda, a jak jest Twoja?

Chłyt motywacyjny :)

Wspomnienia chwytają za serce.

Przeglądając zakurzone pudła czarno-białych wspomnień, staram się przywrócić obraz tamtych marzeń i planów. Ile z nich udało się zrealizować? Ile z nich nabrało kolorów rzeczywistości, a które pozostały w sferze fantazji małej kobietki?

zdjęcie 1 zdjęcie 4

Za kilka i kilkanaście lat z taką samą ckliwością będę przeglądać pamiętnik chwil, który tworzę dziś. Czy poczuję się spełniona? A może będę mieć poczucie zmarnowanego czasu i wyrzuty sumienia?, wiedząc, że nie zastosuje już jednej z wymówek:

wtedy byłam dzieckiem”, “wtedy świat wydawał się piękniejszy”, “to była tylko wybujała wyobraźnia dziecięca”?

Jak to będzie wyglądało zależy od nas.

Słyszę często: „nie oglądaj się za siebie”, „co było minęło, nie wróci”. Jasne, czasu nie cofniesz, ale możesz sprawić by ten przed Tobą był bardziej efektywny. Potraktuj swoją przeszłość jako motywację. Patrząc na to co do tej pory osiągnąłeś, pomyśl jak zmieniło to Twoje życie i jak dumny możesz być z siebie. Spojrzyj też na to, czego nie udało Ci się do tej pory zrealizować i zastanów się co czujesz. Czy chciałbyś by właśnie to uczucie towarzyszło Ci za parę lat?

Nie pozwól by Twoje marzenia, niczym bańka mydlana uleciały wraz z wiatrem. Nie czekaj na odpowiedni moment, zacznij działać już dziś. Bierz życie w swoje ręce. Codziennie, małymi krokami podejmuj działania, które zbliżą Cię do realizacji celu. Zrób wszystko by zbiór Twoich wspomnień znalazł się w ‚gablocie pucharów satysfakcji’.

ChO.

PS. Na mnie ten „chłyt” działa?  A na Ciebie? 🙂