motywacja

Listy do JA – pewność siebie

Wychodzę, ubrana w piękną, ale skąpą kieckę odkrywającą dużą część mojego ciała.  Każdy skrawek jej materiału odpowiada na ruch bioder, powodując fale. W głowie powtarzam sobie: nie bój się dasz radę, dasz radę, dasz radę. Mijam przyjaciół, słysząc w oddali ich okrzyki, powtarzające w nieskończoność moje imię.  Uśmiecham się, a broda lekko unosi się ku górze, jakby w jedną sekundę przybyło mi odwagi i mocy. Zatrzymuję się, wyciągam rękę do góry, a nogę odchylam w bok, napinając jednocześnie mięśnie. W oczekiwaniu na pierwszą nutę, dostrzegam w lustrzanym odbiciu siebie.

O nie!! w tej pozie moje udo nie wygląda najlepiej. Cholera, obiecałam sobie, że schudnę!
A może jak wciągnę brzuch jeszcze bardziej, będzie lepiej i nikt nie zauważy? Czy oby na pewno dobrze zapięłam zamek? A jak za chwilę po pierwszym wychyleniu zostanę bez niczego? Dlaczego nie wybrałam tej sukienki, która zakrywa bardziej tyłek? 

Nieskończona sekunda trwa, a ja stoję gdzieś na środku olbrzymiej powierzchni otoczonej tysiącem twarzy, z wirującymi myślami. Czy oni się ze mnie śmieją? Czy ten grymas oznacza dezaprobatę? Na sto procent zauważyli mój cellulit. A jak się pomylę? Jaki był do cholery pierwszy krok? 

Wybija godzina zero, muzyka ruszyła. Zamykam oczy, przełykam ślinę i odliczam, by wejść w rytm. Chwilę później jestem już nad parkietem, nie ma przeszłości i przyszłości, jest tu i teraz. Uśmiecham się. Nie liczy się to jak wyglądam, to co myślą inni, daję z siebie wszystko, bo chcę. Ocenie podlega moja praca i nabyte umiejętności. 

Pamiętam to uczucie, gdy stojąc na podium przez myśl mi nawet nie przeszło, że wyglądam inaczej, niż bym chciała albo, że nie znam dodatkowo 3 języków, czy, że nie jestem asem w kwestiach analizy finansowej. I nie chodziło nawet o medale czy miejsca, tylko parę miesięcy mojej pracy, która przynosiła efekt w postaci dumy i spełnienia oraz dała dawkę motywacji na realizację nowych celów.

Kochana, wiem, że jest Ci ze mną ciężko. I wiem, że nie zawsze mnie rozumiesz, kiedy na siebie narzekam. Ale to prawda:

  • Tak, jestem wymagająca wobec innych, a najbardziej wobec siebie.
  • Tak, nie zawsze moja krytyka wobec siebie samej jest uzasadniona.
  • Tak, muszę zrobić 100 zdjęć, by wybrać jedno.
  • Tak, spędzam godzinę czasu na poranne szykowanie.
  • Tak, zazwyczaj nie mam się w co ubrać.
  • Tak, mam problem z wyborami i podejmowaniem decyzji.
  • Tak, jestem Zosią Samosią.
  • Tak, chcę zrobić sto rzeczy na raz.
  • Tak, czasami próbuję zrobić z siebie robocopkę.

Przepraszam Cię. Wiem, że to ma wpływ i na Ciebie. Moje, podyktowane emocjami  i brakiem pewności siebie, nastroje… Nie robię tego celowo, ja po prostu chcę czuć się dobrze sama ze sobą. Czy Ciebie nie frustruje to, że ludzie, a szczególnie mężczyźni nie rozumieją tego, że my – kobiety (posłużę się zbiorową potrzebą) nie „stroimy” się dla nich, nie robimy wszystkiego na pokaz i by ktoś nacieszył oko albo był zazdrosny. Oczywiście, miło nam gdy ktoś nas doceni, gdy usłyszymy komplement, pochwałę, gdy kogoś zainspirujemy – to ludzkie, każdy tego potrzebuje bez względu na płeć i wiek. Poziom IQ i to, czy jako żeńska część społeczeństwa jesteśmy lewo- czy prawo-półkulowcami, nie wpływa na fakt, że w naszej głowie przez 24 godziny na dobę zachodzi proces analizy. Potrzebujemy wsparcia bliskich, ich motywacji, akceptacji tego, jakie jesteśmy. Krytyka,  umniejszanie problemów, porównywanie – nie pomoże.

ALE NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE CHCEMY ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE I CZUĆ SIĘ DOBRZE SAME ZE SOBĄ. Chcemy popatrzeć na siebie w lustro z dumą i powiedzieć sobie: ‚naprawdę mądra i fajna z Ciebie babka’ albo ‚dałaś radę mała’. Potrzebujemy czuć się piękne, silne i spełnione, zachowując przy tym swoją kobiecość, wrażliwość i możliwość bycia sobą.

Pewność siebie to suma codziennej walki o piękniejsze ciało, umysł i duszę oraz zrealizowane marzenia i plany. To wszystko to co robimy, osiągamy, nad czym pracujemy. 

Ty to wiesz i ja,  rozumiemy się w stu procentach, tylko czasem o tym zapominamy. Dlatego cieszę się, że jesteś i mnie wspierasz, to dodaje mi skrzydeł.

ChO,

PS. Tak dla przypomnienia: fajna z Ciebie kobietka! – walcz o swoje :*

 

Reklamy

3 filmy, które zmotywują Cię do działania

Każdy z nas potrzebuje zastrzyku inspiracji. Poszukujemy jej na co dzień, obserwując otoczenie, naśladując zachowania, odtwarzając zapamiętane obrazy. Filmy i książki, są idealnym narzędziem, które potrafi zmotywować do podjęcia odważnych decyzji i działania.

Oto wybrane przeze mnie trzy, idealne na weekendowy wieczór. Gwarantuję 100% dawki motywacji 🙂

  1. W pogoni za szczęściem – film opowiada o zwykłym mężczyźnie, który pomimo trudnej sytuacji, ryzykuje i bierze los we własne ręce, by zapewnić lepsze życie swojemu dziecku.

To jeden z moich ulubionych filmów, które pokazują siłę marzeń. Kwintesencją jest zasada, którą mężczyzna ( w roli głównej Will Smith) przekazuje swojemu synowi:

Nie daj sobie nigdy wmówić, że czegoś nie potrafisz. (…) Masz jakieś marzenie – spełnij je. Ludzie mówią, że się nie da, kiedy sami czegoś nie potrafią. Chcesz czegoś, to walcz.”

Obejrzyj zwiastun

2. Za wszelką cenę – opowieść o dziewczynie, która w wieku trzydziestu lat postanawia spełnić swoje największe marzenie.

Za każdym razem gdy przekraczam bariery w swojej głowie, wracam myślami do sceny z tego filmu, gdzie jego główna bohaterka, pomimo tego, że nikt w nią nie wierzy i nie wspiera, każdego dnia daje z siebie jeszcze więcej, by osiągnąć wyznaczony cel.

Zwiastun zobaczysz tu.

3. Siła spokoju – to historia gimnastyka, który przygotowując się do olimpiady ulega wypadkowi.

Jedni poszukują inspiracji, inni mentora, a niektórzy odkrywają wielkość wewnętrznego głosu, która potrafi „przenosić góry”. Nasze życie to splot chwil dobrych i złych. Doświadczamy jednocześnie i radości i bólu, ale okazuje się, że jesteśmy w stanie podnieść się z każdego upadku. Sekret tkwi w działaniu i determinacji.

Zapowiedź pod linkiem

ChO.

PS. Tylko zmotywowana nie zapomnij wstać z kanapy 😉 Jak to mawia jedna z motywatorek: samo się nie zrobi 🙂

Listy do JA – kompleksy

Tak, jak każdy mam kompleksy. Tak, akceptuję siebie, a wobec wszystkiego co mogę w jakikolwiek sposób sama zmienić, mam plan, który systematycznie wdrażam.

Mimo wszystko ostatnio, dużo narzekam. A może zawsze tak było?

W sumie to przecież mogę wiem, kto mi zabroni? Tylko po co? Co mi to daje?

Olka, by powiedziała pogadaj sobie, ulży Ci….

Tylko czy, aby na pewno? Czy wypowiadaniem negatywnych myśli rozwiążę problem? i czy przez to całe gadanie, które na początku przypomina ciemną chmurę wiszącą na niebie, a w pewnym momencie przemienia się w ulewę, burzę i wichurę powodującą całkowite zniszczenia wszystkiego co dookoła, dojrzę słońce?

Rozważmy różne opcje.

Przypadek 1.

Znajduję słuchacza – koleżankę, z wyobraźnią, której udziela się aura pogodowa. W prognozie tornado, bez szansy na rozpogodzenia! A nam dwóm, meteopatkom pozostaje zamknąć się w domu, zasłonić rolety, napić się wina i płakać.

Przypadek 2.

Znajduję słuchacza – koleżankę – pogodynkę. Meteorologiem, bym jej nie nazwała, bo na podstawie jakich badań, czy teorii twierdzi: „Ty i kompleks, niby gdzie? Nie przesadzaj.” albo „taki problem to nie problem, inni mają gorzej”. Generalnie na swojej plastikowej mapie z uśmiechem przykleja mi małe słoneczko, co miej więcej oznacza „u Ciebie słońce a w pozostałej części deszcz”.

Przypadek 3.

Nie znajduję słuchacza. Rozmawiam sama ze sobą, tzn z Tobą. Albo to może już moje myśli są głośniejsze niż wypowiadane słowa. W razie nagłej trąby powietrznej robię zapasy jedzenia i czekolady. Na szklanym ekranie przez godzinę doszukuję się słońca – i Eureka! jest – piękne okrągłe mieniące się wszystkimi odcieniami koloru żółtego. Po kolejnej godzinie zdaję sobie sprawę, że nie dam rady go stamtąd wyciągnąć. Wieczorna kąpiel, a w lustrzanym odbiciu dostrzegam błyskawice. Czy już zwariowałam? Kładąc się spać myślę sobie burza, burza, burza. Wstaję rano i co – burza! Czy jestem magikiem?

Przypadek 4.

Nie szukam słuchacza. Kupuję parasol. Wracam do domu, pomimo ulewy suchutka, ale zakupiony sprzęt uległ zniszczeniu. Wichura szaleje, więc latam jak oszalała uszczelniając wszystkie okna. Nakładam stopery do uszu, by nie słyszeć gromów. Chowam się pod ciepły koc i czekam, aż przejdzie. A jak nie to jutro będzie nowy dzień, mam jeszcze kurtkę przeciwdeszczową.

Musi być jakiś przypadek 5 i  niezależnie czy pogadałam, czy nie, rozwiązanie istnieje. Muszę je znaleźć bo inaczej się pochoruję przez tą pogodę.

Na ten temat mogłabym rozwodzić się długo, posługując się różnymi metaforami. Niesamowite jest to jaką kompleks może mieć moc niszczącą, a jego rozmiar może osiągnąć rangę największego problemu i doprowadzić do kataklizmu. Doskonale zdaję sobie sprawę, że narzekaniem nic nie wskóram. Co więcej wiem też, że to dotyczy to każdego: Marty ze sklepu pod blokiem, która nigdy się nie uśmiecha, Pani dyrektor, która pokazując śnieżno białe zęby mówi mi: nie widzę możliwości współpracy, a także instagramowej gwiazdy z hashtagiem #życiejestpiękne. Nie jest to pocieszające ale pozwala zrozumieć, że nie mogę skupiać się na tym, że ktoś ma lepiej, a tym bardziej gorzej, tylko iść obraną drogą i pracować nad sobą.

Wszystko to wiem, tylko od czasu do czasu muszę sobie to przypomnieć, by mieć pewność, że ta długa i kręta droga na szczyt w moim przypadku z parasolem w ręku prowadzi w stronę słońca.

Jeszcze o tym pogadamy, a w między czasie może uda mi się spisać w punktach jak radzić sobie z problemem jakim są kompleksy.

Charlotte

PS. Dobrze mieć takiego kompana jak TY 🙂

Podsumowanie tygodnia: ZMIANA

ZMIANA – dla mnie to wyjątkowy temat.

Dlaczego?

Właśnie tak rozpoczęłam moją blogową przygodę – od ZMIANY – i właśnie to jest przewodnim tematem mojego bloga. Jestem Charlotte – dziewczyna z MISJĄ zainspirowania Ciebie i innych kobiet do podejmowania odważnych decyzji i dokonywania ZMIAN na trzech polach Ciało, Umysł i Dusza. Postaram się przekonać Cię, że Magia CUD’u jest tylko w Twoich rękach – uwierz i działaj!

Zmiana może odbywać się w każdym momencie i w każdej dziedzinie 🙂

Dlaczego dokonuję zmian?

  • po pierwsze bo jestem kobietą, a kobieta zmienną jest 😉
  • po drugie dlatego, że chcę ulepszać siebie.

Ostatni tydzień był dla mnie pod pewnym kątem przełomowy. Pokonałam przeszkody i przełamałam bariery, które do tej pory nie pozwalały mi iść na przód. I idę dalej dumna z siebie, gotowa do niesienia pomocy i pełna inspiracji.

Zapytasz: Jak dokonać zmiany? Jak zacząć?

Ja wierzę, że ZMIANY zaczynamy od siebie.

Jeżeli naprawdę chcesz – a tylko wtedy jesteś w stanie tego dokonać, możesz zacząć od rozmowy z samą sobą . Kto nie jak nasz wewnętrzny głos jest nam wstanie podpowiedzieć co robić. A jeżeli chcemy szukać dalej warto wykonać zadanie z serii #SoulTrening czyli  trening duszy, które pomoże odnaleźć Ci przyczyny problemów i udoskonalić samą siebie. Zmianę można dokonać w 6 prostych krokach. Jak? – rzuć okiem na ten artykuł .

Przyłącz się do grona kobiet sukcesu, które wzięły odpowiedzialność we własne ręce  i  zmieniły swoje życie 🙂

ChO

PS. Śledząc mojego bloga, będziesz otrzymywać wszystkie niezbędne wskazów, które pomogą Ci dokonać zmian w Twoim życiu.

#SoulTraining cz.1 Napraw Siebie

Mówią zmiany zacznij od siebie.

Nie inaczej i nie odwrotnie!

Chęć zmiany wynika z problemu, który obezwładnia nasze myśli, nastrój, a nawet sen. Jeżeli chcesz znaleźć rozwiązanie, poznaj przyczynę.

Mam dla Was zadanie, przetestowane. Sprawdza się idealnie.

ZADANIE. Napraw Siebie.

  1. Weź czystą kartkę papieru, ułóż ją poziomo. Na górze napisz „JA” i podziel ją na trzy części.
  2. Po lewej zapisz MOJE WADY w środku MOJE ZALETY, po prawej W CZYM JESTEM DOBRA. Uzupełnij ją,  wypisując tyle cech ile potrafisz.
  3. ZASADY: Bądź SZCZERA ze sobą i NIE ŚPIESZ się. To zadanie wymaga czasu, nie musisz zrobić tego od razu, zastanów się dobrze! i PAMIĘTAJ, że robisz to dla siebie
  4. Poproś rodzinę, przyjaciół, znajomych z pracy, a może nawet pracodawcę, wszystkie osoby, których opinia jest dla Ciebie ważna, by wypisały po 3 Twoje wady, zalety i umiejętności.
  5. Wszystkie zebrane opinie dopisz do swojej listy. Podkreśl te, które się powtarzają – mogą mieć największe znaczenie i być rozwiązaniem
  6. Dokonaj własnej analizy!

Przykładowy tekst, który możesz użyć do rozsyłania 🙂

Piszę z ogromną prośbą, potrzebuję Twojej pomocy.  Będę wdzięczna jeżeli uda Ci się napisać mi najszczerzej jak potrafisz jakie są moje 3 wady, 3 zalety, 3 umiejętności (kompetencje, talenty itp.). Twoje odpowiedzi mogą, pomóc mi udoskonalić siebie. Dziękuję

Najważniejsze!

  • Nie obrażaj się.
  • Przyjmuj opinie z pokorą i zawsze dziękuj.
  • Nie oczekuj niczego. Nie od każdego otrzymasz odpowiedź ( nie wszyscy mają odwagę, bądź chcą poświęcić Ci swój czas), a niektórym zajmie to więcej niż jeden dzień.
  • Bądź gotowa na krytykę! Może na początku zaboleć, ale pamiętaj, że w efekcie może przyczynić się do znalezienia problemu.

Będziesz zaskoczona! Na liście pojawią się pozytywne cechy i umiejętności, o których albo już nie pamiętasz, albo których nawet nie jesteś świadoma.

Powodzenia!

ChO

 

7 rzeczy które sprawią, że Twój trening będzie efektywny i przyjemny

Wszyscy mówią o unoszących się endorfinach tuż po treningu i ogromnej satysfakcji , a Ty wciąż czujesz, że zmuszasz się do ćwiczeń?
Bądź spokojny, to normalne 😉 szczególnie na początku drogi.
To kiedy ćwiczenia zaczną mi sprawiać przyjemność?
Otóż wtedy gdy zobaczysz efekty lub gdy inni je zobaczą i będą gratulować Ci, bądź zazdrościć 😉
Wtedy właśnie pojawi się uczucie, że to co robisz ma sens. Będziesz dumny z samego siebie, ponieważ będziesz wiedział, że sam na to pracujesz.
Co zrobić by trening był efektywny i przyjemny ?:
       1. Wybierz typ sportu, który najbardziej lubisz
Nie zmuszaj się do biegania, nie chodź na siłownię gdy czujesz, że to nie to. Ale pamiętaj, że gdy nie spróbujesz to się nie przekonasz 😉 a siedzeniem na kanapie i narzekaniem nie pomożesz sobie. Wymówki wrzuć do szuflady i zamknij na klucz.
     2. Realnie dobierz typ sportu do swojego celu
Cele mogą być różne – chcę wyszczuplić ciało, ujędrnić, bądź zbudować mięśnie, chcę poprawić swoją kondycję, bądź chce się tylko trochę poruszać itd. Wachlarz wyboru sportów jest szeroki ale zastanów się czego oczekujesz, wybierz rodzaj treningu i dobierz intensywność.
      3. Podejdź do ćwiczeń holistyczne
Wydaje Ci się, że jak będziesz robił 100 „brzuszków” dziennie to osiągniesz efekt płaskiego i wyrzeźbionego brzucha. Nic bardziej mylnego. Trenując całe ciało, Twój brzuch również będzie pracował, a dla partii ciała, na której chcesz się skupić, zwiększ intensywność, bądź dołóż więcej ćwiczeń.
     4. Jedz
Pamiętaj, że przez głodówki nic nie osiągniesz, a na pewno nie będzie to efekt długotrwały. Jedz systematycznie, ale mniejsze porcje. Pij dużo wody (min.1,5l ). Uunikaj słodyczy, słonych przekąsek, białego pieczywa i białego makaronu, tłustych sosów. Zjedz kolację, ale lekką, maksymalnie 2/3 godziny przed snem.
      5. Ciesz się małymi rzeczami
Ta zasada obowiązuje w każdej dziedzinie naszego życia – Idź po dużo, ale pamiętaj, że na sukces wpływa tysiące małych rzeczy. Naucz się z nich cieszyć, one będą Twoim paliwem do dalszej pracy.
      6. Nie porównuj się z innymi
Pamiętaj, że każdy z nas ma inne uwarunkowania genetyczne. U jednych efekty widać szybciej u innych wolniej, jedni nie muszą robić wiele by osiągnąć to na co inni muszą pracować miesiącami. Dlatego niech ludzie będą dla Ciebie inspiracją, ale skup się na sobie i swoim celu.
    7. Bądź cierpliwy
Nie oczekuj, że ćwicząc raz w tygodniu na zajęciach fitness, Twoje ciało będzie umięśnione i jędrne już po miesiącu. Pamiętaj, że osiąganie celu to proces, efekt przyjdzie, tylko bądź cierpliwy. Jeżeli długo nie widzisz efektu, wróć do mnie i zobacz czy, nie pominąłeś któregoś z powyższych punktów, bądź poradź się specjalisty.
   
Jeżeli myślisz, że trening będzie kiedykolwiek tak przyjemny jak leżenie z książką na leżaku na plaży, to Cię zmartwię. To inny rodzaj przyjemności. Trening to ciężka praca, wymaga niejednokrotnie poświęceń, lepszej organizacji czasu i dużej siły woli. Uwierz, że masz ją w sobie i wyjdź na przeciw swoim celom. Gdy zobaczysz pierwsze efekty poczujesz TĘ MOC 🙂
Ja wybrałam taniec, ale aby osiągnąć swoje cele dokładam do tego trening w domu na całe ciało ( więcej o moim treningu http://bit.ly/1SPgyFs), a ostatnio zaczęłam biegać – choć nie jest to moja ulubiona forma sportu, ale przyspiesza efekt, który chcę osiągnąć. Nagrodą są dla mnie Wasze ciepłe słowa, kolejne zmotywowane osoby i to co widzę w lustrze 🙂
ChO.
PS. Ostatni tydzień i podsumowanie miesięcznego wyzwania 🙂 ciekawa jestem, co Tobie udało się osiągnąć w przeciągu tego miesiąca.

Czy sukces zbudowała na znanym nazwisku? – spotkanie z Dominiką Kulczyk

Dominika Kulczyk – z natury społecznica i buntowniczka, z wykształcenia politolog i sinolog. 35-letnia córka najbogatszych rodziców w Polsce. Na swoim koncie ma wiele sukcesów biznesowych. Prywatnie mama dwójki dzieci i spełniona kobieta.

Czy sukces zbudowała na znanym nazwisku?
 
Cześć jestem Dominika – rzuciła, z uśmiechem na twarzy, na networkingowym śniadaniu dla kobiet, organizowanym przez Fundację Przedsiębiorczości Kobiet, w jednej z Warszawskich kawiarni.
 
Przez prowadzącą zostaje przedstawiona jako: założycielka i prezes Kulczyk Foundation i Green Cross Poland, członek Rady Nadzorczej Kulczyk Investments, prezes zarządu Polsko Chińskiej Rady Biznesu, wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, współzałożycielka Grupy Firm Doradczych Values.
11666309_831665160251334_5997657571004685494_n11123042_10207448349349227_2106120064_n
Zaznacza, że w obecnym momencie, w większości z tych firm  tylko bywa na ważnych spotkaniach, a swoje serce i czas wkłada w działania społeczne i charytatywne. Fundacja i program Efekt Domina to miejsce gdzie odnalazła prawdziwą siebie.
Chwilę później zaczyna opowiadać, wracając wspomnieniami do dzieciństwa, o życiu rodzinnym i niedzielnych obiadach, gdzie zawsze poruszane były tematy ekonomi, nowych biznesów i polityki – dziś bardzo doceniam tego wartość – przyznaje Dominika. Ale nie było tak łatwo jak się wydaje – ciągnie dalej. Z odziedziczonym nazwiskiem wiąże się wiele pięknych chwil i wyzwań, które mnie ukształtowały. Rodzice bardzo dużo wymagali ode mnie i mojego brata, a ich wyobrażenia o mojej drodze życiowej mijało się z moim. Podkreśla, że zawsze była inna, zbuntowana, dużo pytała, wchodziła w dyskusje, ale długo jej zajęło by przebić się przez mur i obrać swoją własną drogę.
Chciała zostać reporterem wojennym i pomagać. Dużo uczyła się języków obcych, ukończyła sinologię – naukę języka chińskiego i wyjechała do Azji. Uczestnicząc w pierwszej misji poczuła, że to jest to co chciałaby robić. Ale całkowita zmiana przyszła dopiero wraz z rozwodem.
Dziś czuje się spełniona i głośno mówi, że nie jest tylko córką Państwa Kulczyk, ale kobietą, która potrafiła prawdziwie realizować swoje marzenia. Kocha swoje dzieci i spędza z nimi każdą wolną chwilę, ale wierzy, że tylko będąc sobą, pokazuje dzieciom wzorzec mówiący „idź za głosem serca”.
Wszystkim nam szukającym swojej drogi życiowej radzi, by stworzyć własne 10 przykazań, którymi będziemy się kierować, nie patrząc na utrarte schematy i wzorce społeczne. Nigdy nie jest za późno, jak widać na moim przykładzie – przypomina – ale nie warto odkładać planów i marzeń na później. Najważniejsze to pozbyć się strachu.
Historia Dominiki Kulczyk to pokazuje, że samo nazwisko nie gwarantuje jeszcze pełni szczęścia. Każdy z nas bez względu na status majątkowy musi pokonać bariery i odnaleźć w sobie siłę, by obrać właściwy dla nas kierunek. Zamiast tracić energię na zastanawianie się, czy komuś jest lepiej, bądź łatwiej, zawalczmy o własne szczęście. Bądźmy wdzięczni za to co otrzymaliśmy, zauważajmy ludzi, którzy są w okół nas i  z odwagą wyjdźmy naprzeciw marzeniom.
ChO.
PS. Nie zapominajmy tego, czego uczy nas Dominika poprzez działalność charytatywną – warto zauważać i pomagać. Nie musisz jechać do krajów, dotkniętych kataklizmem, biedą czy chorobami, rozejrzyj się dookoła siebie, na pewno i w Twoim otoczeniu znajdą się osoby, które potrzebują pomocy.