nowycel

Listy do JA – marzenia

Kochana,

Pamiętasz jak kiedyś w letnie popołudnia przesiadywałyśmy na białym parapecie w babcinym domu? Przez otwarte okiennice, przebijając się przez strumień kropli, wpadały promienie słońca, a za nimi można było zauważyć barwny most prowadzący do nieba. Tajemnicze ‚kiedyś’, posiadające termin „jak będę dorosła” , w oparciu o dziecięcą fantazję, powodowały, że wszystko wydawało się możliwe. Pieniądze, polityka, religia, stereotypy i to co wypada, a co nie, nie mogło stanąć na drodze marzeniom. Część z nich silnie zakorzeniając się w podświadomości przez wiele lat popychała do podejmowania decyzji, aż w końcu doprowadziła do miejsca, w którym jestem.

Wiesz, że ja nadal wierzę? nie w moc marzeń, ale w to, że jestem w stanie je spełniać. Wiele osób powtarza mi, że mam zbyt wysokie ambicje, co w dawnym języku oznaczało wybujałą wyobraźnię. Słysząc to, uśmiecham się tylko. Wokół mnie zostają Ci, którzy motywują, by iść po więcej, bądź gdy dostrzegają, że frunę w nieodpowiednią stronę, pomagają zmienić kierunek lotu.

Znasz mnie kiedyś przeklinałam moją dwojaką osobowość, ale dziś doszukuję się w niej zalet. Będąc zodiakalnym bliźniakiem, zawarłam pakt i współpraca mojego teamu przynosi efekty. Wyobraź sobie, że gdy ta pierwsza – Wizjonerka sobie coś wymarzy, to ta druga Realistka przeanalizuje, określi termin i sposób realizacji. I tak właśnie w mojej wewnętrznej fabryce marzenia zamieniają się w cele, a mała dziewczynka z fantazją staje się kobietą z wizją.

A właśnie a pro po wizji, czy pokazywałam Ci kiedyś mój mały, czarny, kwadratowy notes? Wygląda zwyczajnie ale jest w nim coś magicznego i jest bardzo osobisty, bo zawiera wszystkie moje pragnienia. Białe kartki zapełniają się stopniowo słowami, a te po pewnym czasie zamieniają się w rzeczywistość – i to jest ta magia. Zapisuję, wykreślam i dopisuję, a lista ciągle rośnie. Przewracam strony z poczuciem spełnienia, przypominając jak wiele jeszcze mam do zrobienia. Natomiast jeden z moim dobrych znajomych, na pewno go poznałaś kiedyś, wszystko o czym sobie zamarzy, zapisuje na kredowej ścianie między salonem, a kuchnią. Odwiedzając go nie tak dawno miałam okazję widzieć tę okazałą listę, a teraz obserwuję jego fejsbookową tablicę, na której dzieli się zrealizowanymi celami. Musze przyznać, że jest to dla mnie bardzo inspirujące.

Przykładów i sposobów mogłabym podać Ci jeszcze kilka, ale wrócę do meritum. Spotykam osoby niezadowolone z życia, narzekające na wszystko co możliwe i tak zastanawiam się, co stoi na przeszkodzie ich marzeniom? Co nie pozwala im, ich zrealizować? Nieustannie szukając inspiracji, znając swoje zalety, talenty i pragnienia oraz mając wokół siebie ludzi, którzy w Ciebie wierzą, nawet przez myśl mi nie przejdzie, że się nie uda.

Dziś rozkoszując się uczuciem spełnienia i promieniami słońca, wpatruję się w lazurową wodę, zamykam oczy i znowu marzę, bo wierzę, że się uda i zrobię wszystko, by tak się stało.

ChO

PS. Przesyłam Ci pozdrowienia ze Złotej Zatoki w Hiszpanii – jest bajecznie.

 

Projekt 2015.

Od paru dni internet aż huczy, 2015 nadchodzi wielkimi krokami… gwiazdy, dziennikarze, blogerzy inspirują do stworzenia swoich List Noworocznych Postanowień. Jaką moc mają 24 godziny między 31 grudnia i 1 stycznia, które potrafią zmienić nasze nastawienie i wprowadzić nowy porządek?

Skoro ten DZIEŃ ma przyczynić się do zmotywowania siebie i Was do bardziej efektywnego działania, doprowadzić do spełnienia marzeń, przyłączam się do tej inicjatywy, ale mam dla Was nieco inny pomysł.
Projekt 2015.
Czego potrzebujemy?
1. Ciszy lub inspirującej muzyki (mi pomaga) :),
2. dwóch czystych kartek papieru (najlepiej A4),
3. długopisu.
Co robimy?

  • Na pierwszej kartce piszemy wielkimi literami CELE 2015.

Wybieramy 5 głównych, a pod każdym zostawiamy trochę miejsca na skonkretyzowanie naszego planu. Każdy cel rozpisujemy na 3-5 bardziej szczegółowych, zapisujemy, co nam będzie niezbędne do jego osiągnięcia, w jakim czasie zamierzamy go zrealizować, jakie bariery mogą nam towarzyszyć. Im więcej informacji, tym lepiej 😉

  • Na drugiej kartce piszemy MOJE SŁABOŚCI.

Jeden ze śledzonych przeze mnie blogerów GaryVee podsunął mi pomysł. Gary w dniu tegorocznego amerykańskiego Święta Dziękczynienia poprosił swoich fanów, by zastanowili się nad swoimi słabościami i byli za nie wdzięczni. Dlaczego? Według niego tajemnica sukcesu polega na tym, by znaleźć swoje negatywne strony i starać się nad nimi pracować, a jeżeli nawet ich eliminacja nie będzie możliwa, sama świadomość tych wad pozwoli nam odnaleźć sposoby lub ludzi, którzy je zneutralizują.

Proste? Zobaczymy;)
Czas na refleksje.

Najważniejsze, bądź ze sobą szczery. Napisz 5 cech, które uważasz za swoje wady. A teraz trudniejsza część zadania. Znajdź 3 bliskie Ci osoby (możesz do nich zadzwonić) i zapytaj ich o to samo, a także o to, czy kiedykolwiek poczuli się przez Ciebie skrzywdzeni, urażeni. Poproś o szczerość i obiektywną opinię. Ważne! – nie obrażaj się i bądź otwarty. Jeżeli z czym się nie zgadzasz, poproś o przykłady. Podziękuj. Często zapytani o szczerą ocenę drugiej osoby, a szczególnie negatywne strony, boimy się udzielić odpowiedzi. Przypomnij im, że jest to dla Ciebie istotne i powiedz w jakim celu, to robisz. Jeżeli nie będą potrafili odpowiedzieć, znajdź kolejne osoby. W szczególności te cechy, które będą się powtarzały, wpisz na swoją listę.
Masz 5 winowajców?
To teraz zastanów się w czym Ci one przeszkadzają, co możesz zrobić, by je stopniowo zmieniać i jakie efekty przyniosą te zmiany. Pamiętaj, że proces „naprawy” nie dokona się w tydzień. Bądź cierpliwy, ale działaj.
Zmiana słabości pomoże Ci w:

  1. osiągnięciu celów, które zapisałeś na pierwszej kartce i tych w przyszłości.
  2. Na pewno przyczyni się do Twoich sukcesów zawodowych,
  3. znacznie poprawi relacje z ludźmi, szczególnie z bliskimi.

Podam Wam swój przykład – jedną z moich wad jest brak systematyczności.

A teraz moja spowiedź 😉 często tłumaczę się, że nie miałam czasu zjeść 5 posiłków, bo nie miałam kiedy ich przygotować, co powoduje, że moja zdrowa dieta jest w tak zwaną „kratkę”, a termin zamierzonego efektu przeciąga się. Kolejna rzecz – otrzymuję dużo maili, wiadomości na różnego typu komunikatorach i bardzo często wkładam je do szufladki ” na później”, ale przez to, że jest to miejsce w mojej głowie, to po prostu zapominam. Wiele osób nie otrzymując odpowiedzi może po pomyśleć, że ich ignoruję. Przykładów mogłabym znaleźć jeszcze parę…

Jak to zmienić?  – poprzez lepsza organizację codziennych obowiązków.

Moje postanowienie to: codziennie, znaleźć wieczorem 15 minut na Organizację Dnia Jutrzejszego oraz 30 min na odpisanie na wszystkie wiadomości, a raz w tygodniu godzinę na zrobienie Tygodniowego Planu Działania. Mam nadzieję, że szybko wejdzie mi to w nawyk, a dzięki temu moja systematyczność znacznie się poprawi. Z pewnością pomoże mi to osiągnąć moje cele treningowe i polepszy odbiór i komunikację zarówno w kontaktach zawodowych jak i prywatnych.

Zrobione? Kartki nie chowamy, tylko kładziemy w miejsce, do którego zawsze możemy zaglądać i kontrolujemy.

To tylko moja propozycja, możesz ją zmodyfikować dowolnie.
Pamiętaj, nie robisz tego dla kogoś innego, tylko dla siebie.

Powodzenia i trzymam za Ciebie kciuki.

Cho.
PS. Do zobaczenia w 2015 🙂