odwaga

Podsumowanie tygodnia: ZMIANA

ZMIANA – dla mnie to wyjątkowy temat.

Dlaczego?

Właśnie tak rozpoczęłam moją blogową przygodę – od ZMIANY – i właśnie to jest przewodnim tematem mojego bloga. Jestem Charlotte – dziewczyna z MISJĄ zainspirowania Ciebie i innych kobiet do podejmowania odważnych decyzji i dokonywania ZMIAN na trzech polach Ciało, Umysł i Dusza. Postaram się przekonać Cię, że Magia CUD’u jest tylko w Twoich rękach – uwierz i działaj!

Zmiana może odbywać się w każdym momencie i w każdej dziedzinie 🙂

Dlaczego dokonuję zmian?

  • po pierwsze bo jestem kobietą, a kobieta zmienną jest 😉
  • po drugie dlatego, że chcę ulepszać siebie.

Ostatni tydzień był dla mnie pod pewnym kątem przełomowy. Pokonałam przeszkody i przełamałam bariery, które do tej pory nie pozwalały mi iść na przód. I idę dalej dumna z siebie, gotowa do niesienia pomocy i pełna inspiracji.

Zapytasz: Jak dokonać zmiany? Jak zacząć?

Ja wierzę, że ZMIANY zaczynamy od siebie.

Jeżeli naprawdę chcesz – a tylko wtedy jesteś w stanie tego dokonać, możesz zacząć od rozmowy z samą sobą . Kto nie jak nasz wewnętrzny głos jest nam wstanie podpowiedzieć co robić. A jeżeli chcemy szukać dalej warto wykonać zadanie z serii #SoulTrening czyli  trening duszy, które pomoże odnaleźć Ci przyczyny problemów i udoskonalić samą siebie. Zmianę można dokonać w 6 prostych krokach. Jak? – rzuć okiem na ten artykuł .

Przyłącz się do grona kobiet sukcesu, które wzięły odpowiedzialność we własne ręce  i  zmieniły swoje życie 🙂

ChO

PS. Śledząc mojego bloga, będziesz otrzymywać wszystkie niezbędne wskazów, które pomogą Ci dokonać zmian w Twoim życiu.

Reklamy

6 kroków do zmiany życia

 

Nie da się? – wszystko się da! Zależy tylko od tego jak bardzo tego pragniesz? Zmień swoje życie w 6 kroków.

  1. Określ cel zmiany. Dokąd dążysz? Co sprawi, że będziesz szczęśliwsza?

Każdy człowiek sukcesu wyznacza sobie cele. Musisz sobie uświadomić, że one same się nie pojawią. Może to zająć trochę czasu, jeżeli nigdy do tej pory nie udało Ci się ich sprecyzować. Daj sobie ten czas, ale intensywnie nad tym myśl, każdego dnia. Jak mawia jeden z moich ulubionych coachów Brian Tracy – myśl na papierze – zapisuj wszystko co przyjdzie Ci do głowy. Zanotuj każdą drobnostkę, która sprawia Ci przyjemność, każde marzenie, które tkwi głęboko w Tobie. Posłuchaj wewnętrznego głosu, a jeżeli udało Ci się stworzyć Mapę Swoje JA (wskazówki tutaj) wykorzystaj ją. Następnie zbierz wszystkie notatki i stwórz z nich LISTĘ CELÓW.

2. Zdefiniuj przeszkody. Co nie pozwala Ci osiągać celów? Co stoi na drodze byś zrealizowała swoja marzenia? Co hamuje Cię przed podjęciem decyzji o zmianie?

Bardzo ważne jest byś przyczyn zaczęła szukać najpierw w sobie. W tym pomoże Ci zadanie, o którym ostatnio pisałam (znajdziesz tu). Problemem mogą być np. Twoje wady (słomiany zapał, naiwność itp.), brak umiejętności społecznych ( np. asertywność, komunikatywność) bądź tych twardych, na przykład wiedzy specjalistycznej, czy znajomości języka obcego. A może po prostu nie potrafisz docenić siebie, dostrzec swoich talentów i kompetencji. Możliwości jest wiele, ale zacznij poszukiwania od siebie. Stwórz LISTĘ PRZESZKÓD, a obok każdej zapisz sposób na ich pokonanie.

3. Znajdź czas dla siebie. Dzieci, dom? gotowanie, sprzątanie? studia i praca?

Wyłącz telewizor, zmuś się do wstawania godzinkę wcześniej, rób dwie rzeczy na raz ( przecież jako kobieta potrafisz, prawda?). Zapomnij o pochłaniaczach czasu – telewizorze, godzinnych rozmowach przez telefon z koleżankami itd., albo wyznacz sobie na to jeden dzień w tygodniu. Nie możesz iść na siłownię – zrób 15-30 min. trening w domu. Nie masz jak się zrelaksować – zostaw mężowi dzieci i idź na jogę. Nie masz czasu czytać – zabierz książkę do autobusu, włóż słuchawki na uszy i słuchaj audiobooka w trakcie drogi do pracy. Przede wszystkim zrób coś dla siebie, każdego dnia. Nie możesz? no to co drugi dzień. Szukaj rozwiązań, nie problemów.

4. Nie czekaj, działaj! Pamiętasz jak rok temu postanowiłaś, że zaczniesz  w końcu działać? a może przypominasz sobie moment, kiedy obiecałaś sobie, że za 5 lat to już na pewno uda Ci się osiągnąć cel?

Czas ucieka nieubłaganie. Nie odkładaj wszystkiego na za rok, na kolejny poniedziałek, na kiedyś. Nie zatrzymuj się na spisaniu celów i przeszkód na kartce. Wyznacz sobie tydzień, na przemyślenia i stworzenie listy, a potem działaj. Zawsze możesz ją modyfikować w czasie trwania. Po prostu zrób pierwszy krok. Pamiętaj nawet najlepszy plan i pomysł nie uda się jeżeli nie wprowadzisz go w życie.

5. Zaufaj specjalistom i naucz się prosić o pomoc. 

To jest Twoja ZMIANA, możesz dzielić się nią z innymi ale nie musisz. Ludzie jednak okazują się pomocnym czynnikiem przy realizacji planów. Rozmawiaj gdy masz wątpliwości, zadawaj pytania i dociekaj. Nie rób wszystkiego sama. Są kwestie, w których warto zaufać osobom wykwalifikowanym. Bez mapy możesz zbłądzić. Dzięki wskazówkom unikniesz błędu i skrócisz czas Twojej drogi. Przyjaciele i rodzina, od czasu do czasu chętnie Ci pomogą – nie udawaj Zosi Samosi, zapytaj lub poproś, poczują się potrzebni i docenieni.

6. Bądź silna, wytrwała i systematyczna.

Motywacja jest jak płomień, gdy go nie podsycasz gaśnie, dlatego nieustannie czytaj i poszukuj inspiracji w otoczeniu oraz internecie, który jest doskonałym do tego narzędziem. Początkowa energia, jest wstanie wywołać pożar, który może spalić Twój zapał, jeżeli robisz to w sposób nieumiejętny. Dlatego tylko systematyczne i długotrwałe działanie jest wstanie przynieść oczekiwany efekt.

Wierzę, że sobie poradzisz!

ChO

PS.Czy wiesz, że dzięki Tobie ktoś może dokonać własnej przemiany. Jeżeli chciałabyś podzielić się ze światem swoją historią ZMIANY, napisz do mnie. Chętnie przedstawię Twoją METAMORFOZĘ na swoim blogu. Pamiętaj – nigdy nie wiesz kogo możesz zainspirować!

 

Miejsce na ziemi

Pytają: Jakie jest Twoje miejsce zamieszkania?

Odpowiadam: adres ul. Nieznana 00, miejscowość: Świat 🙂

Nie wierzę w narzucane schematy, a z każdą kolejną wiosną zdaję sobie sprawę, że życie to nie wypełnianie planu stworzonego przez rząd, politykę, społeczeństwo, czy co- lub kogokolwiek innego.

To, że w wieku dorosłym nadal ‘Nie Wiesz’, nie czyni Cię gorszym.

Nie każdy odkrywa pasję już na początku swojej drogi, nie każdy wie, jaki kierunek chce w życiu obrać, tak samo jak nie każdy potrafi od razu znaleźć miejsce na ziemi, w którym będzie szczęśliwy. Nie jest to zależne od wieku, ani od jakichkolwiek innych czynników. Projekt życie jest mocno spersonalizowany i uzależniony od wyborów jakie podejmujemy.

Nie daj sobie wmówić, że:

  • jeżeli jesteś inżynierem, nie możesz pracować jako humanista,
  • a mając już rodzinę i dzieci, musisz poświęcić wszystko i zapomnieć o sobie,
  • obrana przez Ciebie droga jest niewłaściwa,
  • a na spełnianie marzeń jest już za późno.

Siła leży w odwadze. Potraktuj niewiedzę jako motywator. Nie bój się wyjść z bańki ochronnej szablonów działania i wykreowanych przez kogoś standardów. Nigdy się nie poddawaj. Podążaj w kierunku swojego wewnętrznego głosu, który pewnego dnia przyniesie długo wyszukiwaną odpowiedź.

Ja nadal nie wiem gdzie jest moje MnZ – Miejsce na ziemi. Ale przekonałam się, że warto szukać…

Odnalazłam pasję, krok po kroku realizuję plany i ciesze się każdą chwilą.

Cho.

PS. Uwierz, że możesz wszystko!

Mierzymy się, nie ważymy!

Dziś w pełni energii od rana 🙂 bo jak się okazuje mój organizm „czuje się” na 12 lat 🙂 – przynajmniej na to wskazuje mój wiek metaboliczny.
Wczoraj miałam okazję wziąć udział w akcji organizowanej przez Pure Jatomi Fitness i poddałam skład swojego ciała analizie.
TBW% procentowa zawartość wody w ciele – idealna,
FAT% procentowa zawartość tkanki tłuszczowej w ciele – odrobinę za mało,
BMR- podstawowa przemiana materii – na bardzo dobrym poziomie 🙂
VISCERAL FAT RATING – otłuszczenie narządów wewnętrznych – prawidłowy wynik.
I po raz kolejny ktoś chce podreperować licznik na mojej wadze i byłoby idealnie jakbym ważyła parę kilo więcej. I to nie chodzi o to, że jestem „za chuda”, tylko by moje ciało było bardziej jędrne i wyrzeźbione powinno przybrać na masie mięśniowej, a mięśnie jak wiecie ważą 🙂
Pamiętajmy, że waga nie jest adekwatna do wyglądu ciała. I możliwe jest, że gdy zaczniemy pracować nad naszymi mięśniami, waga albo się nie zmieni albo licznik pokaże więcej.

Pamiętacie to zdjęcie?

10893838_10206020351090163_1568119436_n

Uwierzycie, że różnica w wadze to zaledwie jeden kilogram mniej?

Kiedy ćwiczysz i zdrowo się odżywiasz, zmniejsza się waga Twojej tkanki tłuszczowej i maleją centymetry w obwodach, rośnie natomiast waga mięśni.

Dlatego wagę wyrzucamy do kosza i zaprzyjaźniamy się z miarką 🙂 mierzymy się Panie i Panowie 🙂

Cho.

PS. Teraz już rozumiem dlaczego Pani sklepie „nocnym” zapytała się mnie dwunastolatkę o dowód 😉

Od małej dziewczynki z marzeniami do kobiety z wizja..

Kiedy się nad tym chwilę zastanowię to właściwie to było od zawsze ze mną i we mnie, tylko nie do końca wiedziałam co z tym zrobić – odpowiadam zapytana o miłość do tańca.

Przerzucam kartki w albumie wspomnień i otrzymuję skrawki momentów, które niczym elementy układanki tworzą jedną całość. Retrospekcja uczuć powoduje, że wszystko nabiera barw i zaczyna mieć sens.

Prawdopodobnie początków mogłabym doszukiwać się tam gdzie moja pamięć nie sięga. Bo czy marzenia są dziedziczne? A może pasję można otrzymać w dniu narodzin? Budzi się i rozwija wraz z nami, zarażając każdą komórkę naszego ciała nieznaną dla nas mocą.

Moja ukochana mama w wyniku niesprzyjających okoliczności porzuciła taniec w wieku nastoletnim, a niespełnione marzenia próbowała przelać na mnie – nieskutecznie. Parę lat później gorzko pożałowałam tej decyzji…żałuję do dziś. Czas płynął i z roku na rok do drzewka marzeń wkradało się ‚to nie jest najlepszy moment, ale przyjdzie taki dzień…’.

I tym sposobem przez 25 lat mojego życia taniec był we mnie, a właściwe to obok mnie.

Uczucie, które mi towarzyszyło porównałabym do stania za zamkniętymi drzwiami. Zza których dobiegają dźwięki cudownej muzyki, w rytm której każda najmniejsza część mojego ciała zaczyna wibrować. Stoję tam i wewnętrzny głos podpowiada mi – No idź. Mój umysł w tym samym czasie buntuje się mówiąc – po pierwsze nie wiesz jak wejść, podrugie nie masz klucza i nie masz pojęcia gdzie go szukać, poza tym nawet nie wiesz co jest za tymi drzwiami. Nawet wtedy jak znalazłam sposób, a potem pojawił się ktoś kto te drzwi przede mną uchylił, bałam się je otworzyć. Wiedziałam, że jeżeli nie wejdę do środka dziś, może już nigdy nie będę miała takiej szansy. I do końca życia będę stała za nimi, nie wiedząc czym jest to coś co potrafi sprawdzić, że chce latać.

Kiedy tańczę moja czasoprzestrzeń w niezrozumiały dla mnie sposób ulega zakrzywieniu. Tam znajduję ogień i ukojenie jednocześnie. Wyrażam siebie i nie boję się pokazać uczuć i emocji. A wszystko jest takie szczere i prawdziwe. Cały mój świat zaczął tańczyć. Pojawiły się nowe projekty, nowe cele, plany i kreatywność przestała mieć granice. Niedziela przestała być końcem tygodnia, a poniedziałek jego początkiem. Weekendy nie istnieją, a ja pomimo wszystko mam coraz więcej energii. Jestem na początku swojej drogi i mam świadomość, że przede mną ciężka praca, ale apetyt rośnie w miarę tańczenia 🙂

Cho.

PS. Pamiętaj nigdy nie jest za późno! Już wkrótce postaram się to udowodnić 🙂

Miej odwagę.

Nienawidziłam tego… tego kiedy pytali: jakie jest Twoje hobby? lub powiedz nam kilka słów o sobie, skąd jesteś i czym się interesujesz… Kłamać czy mówić prawdę? Może lepiej powtórzyć wypowiedź poprzednika? A może nikt nie zauważy gdy ucieknę w najprostszą z najprostszych odpowiedzi – „lubię dobre kino i sport”. I nikt wtedy nie pomyśli – jesteś człowiekiem bez pasji…

Czy odbyliście kiedyś szczerą rozmowę sami ze sobą?

Trzeba mieć w sobie dużo odwagi by usiąść naprzeciw swojej duszy i zadać sobie pytanie: czy jesteś szczęśliwa/y? Zawsze się tego bałam. Przerażały mnie momenty kiedy zostawałam sama na sam ze swoimi myślami. Nie tylko nie znałam odpowiedzi na to pytanie, ale co gorsza nie potrafiłam powiedzieć co da mi pełnię szczęścia.

Odkąd pamiętam moim życiem kierowała chwila i nie miałam nad nim żadnej kontroli. A może nie chciałam mieć? Tak, właśnie chyba tak było. Po prostu łatwiej było zrzucić odpowiedzialność na los. A ja, ukryta za bezpieczną szybą, nigdy nie musiałam pokazać swojego prawdziwego ja. Oczywiście, miałam tysiące marzeń i pomysłów na siebie ale zawsze horyzont ich spełnienia był tak odległy, że wręcz niemożliwy. Poza tym po drodze dziwnym sposobem napotykałam mnóstwo barier, które stawały się łatwą wymówką dla mojego wewnętrznego leniwego potwora i strefy komfortu. Otaczałam się ludźmi, których życie było wypełnione miłością do tego co robili. Każdy ich ruch był „po coś”, a każdy krok miał na celu przybliżenie do realizacji planu. Myślałam, że skoro ja nie mam pasji to może chociaż w ten sposób będę potrafiła być szczęśliwa – żyjąc ich sukcesami i życiem…

Nie sztuką jest ukryć się w świecie cudzych marzeń i planów, odwaga polega na tym by żyć wśród ludzi i razem z nimi, ale podążając własną drogą. I zrobić wszystko by pewnego dnia spojrzeć za siebie z dumą, uśmiechnąć się i powiedzieć to jest moje życie, życie o którym marzyłem/am.

Bo życie jest jak nieskończona układanka puzzli. Czas płynie, a my odkrywamy kolejne elementy, dowiadując się czegoś nowego o sobie. Nigdy nie wiadomo gdzie kryje się ten z napisem ‚szczęście’. A nawet jeżeli go odnajdziemy to nie oznacza, że mamy się na nim zatrzymać. To dopiero początek, wskazówka. Jednym dane jest odnaleźć brakujące ogniwo szybciej, a innym odrobinę później.

Moje poszukiwania samej siebie trwały parenaście, a może trochę więcej lat. Dawno, dawno temu próbowałam namalować swój świat. Później podążając śladem pędzla, odkrywałam zakamarki sztuki i architektury, decydując się w końcu na, że to projektowanie wnętrz będzie spędzało mi sen z powiek. Następnie z ołówka przerzuciłam się na pióro i namiętnie oddałam się pisaniu. W moje progi zagościła również moda na modę i walka na słowa o innowacyjne jutro. To zbiór mojego życia, coś co zawsze będzie we mnie ale prawdopodobnie nigdy nie stanie się wyznacznikiem spełnienia. Na początku tego roku odnalazłam JĄ – moja pasję. Leżała tam głęboko schowana. Mogła tam zostać w worku wraz z innymi rzeczami, które robiłam od czasu do czasu, ale postanowiłam wyciągnać do niej rękę i zrobić krok na przód. Dziś taniec wypełnia moją codzienność, daje każdego poranka ogromnego kopaniaka energetycznego i pozwala wyznaczać nowe cele. Wierzę, że tylko gdy będę szczęśliwa sama ze sobą, będę mogła obdarować szczęściem otaczających mnie ludzi.

Nie jestem ekspertem w dziedzinie spełniania marzeń, ani w żadnej innej, ale chciałabym podzielić się z Wami moją prywatną historią z nadzieją, że może uda mi się zainspirować kogoś, tak jak kiedyś mnie ktoś zainspirował….

Cho