turniej

Konwaliowy Turniej Tańca 2015

Kochani, Dzielę się z Wami chwilami z kolejnego niezwykłego wydarzenia w moim życiu. Kamień milowy zdobyty 🙂 a własne słabości pokonane 🙂 Bananowo owsianka – tak właśnie rozpoczął się mój turniejowy poranek. Później w pośpiechu ostatnie poprawki krawieckie, a następie fryzura i makijaż. Tak jak na każdym turnieju próba parkietu i stres, który od tej pory popłynął niczym lawina. Dwa łyki kawy i już trzeba było wciągać kieckę. Majowy turniej w Zielonej Górze  tradycyjnie rozpoczął się wręczeniem przez mężczyzn swoim partnerkom konwaliowego bukieciku. Następnie na parkiet ruszyły pary standardowe, a dla mnie oznaczało to możliwość krótkiego treningu na tuż przed. IMG_4195 Szczotkowanie butów, olejek rycynowy i znów szczotkowanie, co by się nie pośliznąć 😉 i już wyczytują „do chachacha zapraszamy parę 187”. Otumaniona własnymi myślami nie zauważyłam ile było par, nie słyszałam okrzyków, oklasków i co najgorsze, muzyki. Pierwszy raz zawsze najgorszy, podobno 🙂 Przerwy między tańcami pełne konstruktywnej krytyki Pro, na szczęście miłych i motywujących komentarzy od publiczności i poszło. Chachacha, rumba, jive, bronze i silver, single, „dwójki” i trójki”, w sumie jedenaście wyjść. Z każdym kolejnym tańcem było lepiej, mniej nerwów, większa świadomość ruchu i pełniejszy uśmiech.

IMG_4239IMG_4243

Czy jestem z siebie zadowolona? – nie byłam bym sobą jakbym powiedziała, że TAK. Nie było tak jak bym chciała. W każdym tańcu były pomyłki mniejsze i większe – co jest nieodłączną częścią stresujących sytuacji, ale pomimo wszystko odniosłam mentalne zwycięstwo nad własnymi słabościami i myślami. IMG_6106 Wyniki, mimo tego, że bardzo dobre nie były celem samym w sobie. Obraz tańczącej pary jest bardzo subiektywny, jedni będą oceniać jego techniczną część, inni zwrócą uwagę na wyraz artystyczny. IMG_4560 Szalenie dziękuję moim najbliższym, którzy byli ze mną i wspierali mnie. Tym, którzy kibicowali wirtualnie 🙂 za wszystkie ciepłe słowa w trakcie i po turnieju, a organizatorom za sympatyczną i rodzinną atmosferę. Dziękuję bardzo mojemu partnerowi, bez którego nie byłabym w stanie być w tym miejscu, którym jestem. IMG_5980

Dzięki, że jesteście!

ChO.

PS. Czas na nowe wyzwania 🙂

Reklamy

Czas rozkwitnąć – Konwaliowy Turniej Tańca

Kolejny turniej zbliża się wielkimi krokami…i chyba z tego powodu od paru dni zawładnęła mną kosmiczna mieszanina:

  1. Stresu, jako nieodłącznego elementu występów publicznych,
  2. i ekscytacji, niezaprzeczalnej dla artystycznego ducha.

To juz i dopiero mój drugi turniej.

Czy czuje się lepiej przygotowana? – Nie. Czy kiedykolwiek będę? – nie wiem.

Dojrzalsza tanecznie o parę miesięcy, z większą świadomością technicznych aspektów, zauważam błedy i wymagam więcej od siebie. Chcę więcej.

Moje przygotowania do turnieju podzieliłabym na:

  • treningi taneczne (tym razem z mniejszą systematycznością),
  • i te, które poprawiają kondycję, dynamikę, siłę oraz sylwetkę (przyznaję bez bicia, lekko zaniedbane, ale nadrabiam, nawet na wakacjach),
  • zdrowe odżywianie (ale to już część stylu życia),
  • i te babskie sprawy – perfekcyjna sukienka, sceniczny makijaż, wieczorowa fryzura, i paznokcie jako istotny szczegół itd.

11225710_10207042794570611_701113739_n 11251446_10207042794530610_173013870_n 11253828_10207042794410607_2127869061_n11216130_10207042808970971_351001259_n

Wszystko to wymaga poświęceń, wysiłku, czasu i niestety nadwyręża budżet. Rekompensata to ogrom emocji jakich dostarcza taniec i możliwość zaprezentowania wszystkiego, na co tak długo się pracuje. Kiedy kurtyna opada, a stress odchochdzi w zapomnienie, niezależnie od wyniku , pojawia się satysfakcja, którą ciężko opisać słowami. Ale największa i najpiękniejsza nagroda to Wasze – przyjaciół, “rywali” i osób zupełnie nieznanych – gratulacje i ciepłe słowa.

Turniej bez Was – kibiców, dla żadnego z nas – tańczących, nie miałby sensu 🙂

Dlatego już dziś zapraszam Was, szczególnie tych wszystkich z moich rodzinnych okolic, 16 maja do Hali Akrobatyczno-Sportowej, przy ul. Urszuli 22, w Zielonej Górze. Zaczynamy pląsać o 15 😉 a bileciki kupicie na miejscu, w cenie 30 zł.

ChO.

PS.  oczywiście dla tych co zza ekranu, na bieżąco będę słać relacje z przygotowań i turnieju 😉

Fotorelacja z turnieju Salt Cup 2014 w Wieliczce

To był wspaniały dzień… Zapamiętam go do końca życia. Mój pierwszy turniej tańca, na którym zatańczyłam rumbę i chachę, na trzech poziomach – bronze, sliver i gold. Niesamowite przeżycia, emocje nie do opisania i niezapomniane wspomnienia, którymi chciałabym się z Wami podzielić… Właśnie to jest dla mnie najważniejsze – to uczucie, które towarzyszyło mi przez cały dzień i satysfakcja z osiągniętego celu. Jednakże cieszę się, że moja ciężka praca i jej efekty zostały docenione i udało mi się zająć pierwsze miejsce we wszystkich kategoriach, których zatańczyłam. To olbrzymia dawka motywacji do dalszych działań 🙂

10380656_709436369133446_2081832802637290901_o1403330_746335822087613_134026357215153633_o 1276191_746485682072627_8981573504495645163_o10011721_746306128757249_4656128276149831148_o-2 10272739_746484198739442_5587711916715510338_o 10557101_746484085406120_7976577680352465471_o IMG_1182 IMG_1084 IMG_1177 IMG_1178 IMG_1179 IMG_1058 IMG_1183 IMG_1057 IMG_1056 IMG_1228 IMG_1269 IMG_1317 IMG_1329 IMG_1385 IMG_1363 IMG_1424

Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie myślami i tym którzy byli ze mną tam na miejscu, w szczególności moim ukochanym rodzicom i przyjaciółce – szalonej Jo 🙂 Szczególnie chciałabym podziękować mojemu Pro – Piotrowi Lewandowskiemu, bez którego nie byłabym w stanie tego osiągnąć. Dzięki Piotr, jesteś Wielki!! A wkrótce video relacja i trochę więcej, z serducha o moich przeżyciach i odczuciach 🙂

Cho.

3 dni przed, 3 dni do….

Turniej

Budzisz się rano i wiesz, że to nie sen. Marzenie, które do tej pory wydawało się tak odległe, że wręcz niemożliwe za chwilę ma nabrać realnych kształtów. Ekstyacja, strach i stres – wybuchowa mieszanka, nad którą nie jesteś w stanie zapanować, zżera Cię od środka.

Swoje przygotowania do turnieju rozpoczęłam 17 września. To nie całe dwa miesiące treningów pokonywania barier i walki ze słabościami, ale też ogromnej radości i satysfakcji. Mało / niemało- musi wystarczyć.

Czy czuję się przygotowana? – nie wiem. Czy kiedykolwiek będę? Zawsze będzie coś co można zrobić lepiej, co można poprawić bądź zmienić, niezależnie od czasu i ilości prób.

3 dni przed ostateczną „rozgrywką” – mowię – cholera, na co Ty się porwałaś?

3 dni do realizacji celu – myślę – cokolwiek się nie wydarzy, osiągniesz to co planowałaś i na co tak ciężko pracowałaś ostatnie miesiące.

Nasze życie składa sie z celów. Dzielimy je na te główne – nadrzędne i długoterminowe , i  mniejsze szczegółowe, będące tylko ułamkiem, z krótszym horyzontem czasowym, lecz niezbędne do realizacji czegoś większego.

Moim celem jest tańczyć, uczyć się i dążyć do osiągania coraz lepszych efektów – to plan na całe życie. Turniej, tak na prawdę to tylko kropla w morzu,  jeden z przystanków na autostradzie do spełnienia. Jednak nie mogę umniejszać jego wartości ponieważ jest pierwszym, dużym wyzwaniem, niezwykle ważnym na mojej tanecznej drodze.

Podobno każdy taniec zatańczony na turnieju daje więcej niż 10 treningów, z kalkulacji wynika ze parę zatańczonych układów to już całkiem spora ich ilość. Ilekolwiek by ich nie było, to ogromne doświadczenie, którego nigdy nie uda sie zdobyć w czterech ścianach sali treningowej.

Czy myślę o wygranej? – nie mogę, a właściwie nie powinnam.

Nasza ludzka natura na horyzoncie rywalizacji kieruje nasze myśli na tory zwycięstwa. Nie jesteśmy w stanie tego wyeliminować ale możemy próbować z tym walczyć – walczę 🙂

Zdaję sobie sprawę, że” po przeciwnej stronie ringu” będą pary, które również spełniają swoje marzenia tylko mają za sobą parę lat przygotowań treningowych i turniejowych. Ponadto taniec jest na tyle niewidzięczna dziedzina, że nigdy nie będzie subiektywny ( a może i dobrze). Więc sam wynik nie powinien być celem, a chęć wygranej – motywacją.

Po konsultacji z Rozumem, uświadamiam sobie, że perspektywa podium to dodatkowa nagroda, główna wygrana jest satysfakcja, duma z samej siebie i to uczucie „dałaś rade”.

8 listopada wyjdę i zatańczę. Tak właśnie, zatańczę ! 🙂 rumbę i chache, za namową mojego Pro aż na trzech poziomach, Bronz, Silver i Gold. 120 metrów pod ziemią w kopalni soli w Wieliczce przed publicznością liczącą setki osób, w na prawdziwym tanecznym parkiecie, w światłach jupiterów, będę miała swoją Minutę. I właśnie to na ten czas czekam z niecierpliwością, na tą jedną minutę która pozwoli mi na chwilę przenieść się w inny świat, wyrazić siebie i popłynąć wraz z emocjami.

Dziękuję wszystkim, którzy są ze mną i wspierają każdy mój krok 🙂

 

Cho.

Ps. Przyda się parę dodatkowych placów 🙂 trzymajcie kciuki.

Pierwsze wyzwanie – taniec 120 metrów pod ziemią.

Równo za miesiąc – 8 listopada postawię swój pierwszy taneczny krok w niezwykłym miejscu, 120 metrów pod ziemią, w Kopalni Soli Wieliczka. Turniej Salt Cup 2014 – mały-wielki punkt na mojej tanecznej drodze. Od dziś to dokładnie 31 dni, 744godzin czy 44640 minut przygotowań, hektolitry wylanego potu na treningowym parkiecie,  tysiące kilometrów „łoków” i setki obrotów.

To wyzwanie obejmuje również inne sfery mojego życia, które pasja już zdążyła zarazić i zmienić na dobre. Zaczynając od diety składającej się z pięciu zdrowych i zbilansowanych posiłków, pod którymi kryją się pyszności nieznane do tej pory dla moich kubków smakowych; przez serie treningów nadających mojemu ciału większej świadomości wykonywanych ruchów i pobudzających do życia uśpione endorfiny; po czerpanie radości z każdej najmniejszej rzeczy jaką przynosi mi kolejny dzień. Teraz wiem, że taniec to nie tylko sport ale styl życia, mój styl.

Czy chciałabym wygrać, zająć pierwsze miejsce w turnieju? – jasne, a kto by nie chciał? To ogromne wyróżnienie i nagroda za trud. Ale nie jest to dla mnie celem samym w sobie. Według Dalajlamy: „celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszym od tego kim samemu było się wcześniej”. I taki właśnie obrałam cel, chce być lepsza od samej siebie i dla samej siebie, od osoby którą byłam kiedyś, miesiąc temu i wczoraj.  Determinacją, ciężką pracą dotrzeć tam gdzie chce. Czy warto, to nie mam wątpliwości.

Słowo się rzekło i nie ma odwrotu 🙂
Odliczanie czas zacząć. Relacje z przygotowań będziecie mogli śledzić na moim blogu.
Obiecuje dać z siebie wszystko i trzymać się słów piosenki „jak nie my to kto”? (http://bit.ly/1C1oX07) 🙂

i w tym jive’owym rytmie ruszam na kolejny trening.

Energetycznego i przyjemnego wieczoru,
Cho.